Więc chcesz być fotografem giełdowym, część II

Anonim

Przedmowa: W tym wpisie nie będzie żadnych obrazów. Chodzi o to, aby czytelnik zaczął przeglądać prace wielkich strzelców giełdowych. Fotografia seryjna to praca, a część tej pracy to badania. W tym wpisie podałem nazwy i agencje. Teraz zaczynają się badania. Sprawdź część I tej serii tutaj. -DW

Fotografia Stock przeszła proces ewolucji od początków fotografii jako popularnego hobby i nadal jest branżą poszukującą siebie. Podstawa jest dobrze ugruntowana, ale środki końcowe są nieustannie zmieniane przez technologię.

Od samego początku fotografia była procesem robienia zdjęć na zasadzie spekulacji, w większości i pomimo zmian w branży to pojęcie nie uległo zmianie. Aż do wczesnych lat 80-tych kolektywy i biblioteki koncentrowały się na wiadomościach z całego świata, fotoreportażach i fotoreportażach, ze szczególnym uwzględnieniem treści redakcyjnych.

Jedna z najbardziej szanowanych z tych oryginalnych agencji, Black Star, która otworzyła swoje podwoje w 1936 roku i do dziś pozostaje potęgą w świecie redakcji. Wiele czołowych magazynów, takich jak Time and Life, zawdzięcza niezliczone okładki i treści wizualne firmie Black Star i jej stajni znanych fotografów, takich jak Robert Capa, Henri Cartier-Bresson i inni.

Capa, Cartier-Bresson i inni fotografowie, George Rodger i Chim Seymour, w końcu przenieśli się i założyli agencję Magnum Photos. Magnum przyciągnęło także najlepszych strzelców tamtego dnia i skupiło się na opisach światowych wojen i fotograficznych esejów o zainteresowaniach.

Zarówno Black Star, jak i Magnum nadal są wiodącymi dostawcami treści redakcyjnych i bardzo wybiórczo wybierają fotografów, których będą reprezentować, zapewniając integralność redakcyjną jako kamień węgielny ich działalności.

Chociaż przed 1980 rokiem istniały firmy skupiające swoje wysiłki na licencjonowaniu fotografii komercyjnej i reklamowej, Miller Services i Comstock były kilkoma najwcześniejszymi bibliotekami, które utorowały fotografom drogę do zarabiania na życie wyłącznie ze zdjęć seryjnych. Wraz z dojrzewaniem komercyjnych bibliotek obrazów pojawiły się takie jak Tony Stone, Masterfile, Image Bank i wiele innych. Agencje te licencjonowałyby prawa do obrazu, w przeciwieństwie do sprzedawania obrazu w tak zwanym modelu biznesowym zarządzanym prawami. W związku z tym reklamodawca udzielający licencji na obraz mógł być pewny, że nie będzie on również licencjonowany przez konkurenta, a ta wyłączność wiązała się z formułą cenową premium.

Kilka wczesnych agencji zaakceptowało zdjęcia z sesji zdjęciowych; Jednak szybko zdali sobie sprawę, że dobra fotografia ma niepowtarzalny wygląd i charakter, a te agencje, które nie utrzymywały wysokich standardów treści, zostały w końcu pochłonięte i wyplute przez wyspecjalizowane i ekskluzywne magazyny.

W tak zwanych okresach rozkwitu lat 90. i na początku nowego tysiąclecia, wykwalifikowani fotografowie giełdowi odnotowywali roczną sprzedaż rzędu setek tysięcy dolarów lub więcej. Wielu fotografów twierdzi, że ich średnia opłata licencyjna wynosiła około 400 USD za licencję, a miesięczne przychody z lepszych agencji można oszacować na średnio około 17,50 USD do 20,00 USD za zapisane zdjęcie, na miesiąc, aw przypadku niektórych wybranych artystów ta liczba była znacznie większa. wyższy. Nie były to już czasy, w których obrazy stockowe były pobierane z zlecenia, ale wysoce wykonane obrazy z bardzo wyrafinowanymi i ukierunkowanymi podejściami do wizualnego przedstawienia katalogów dzieł sztuki, które były oczekiwane przez kopiowanie.

Na początku lat 90-tych firma Corel ™ z Ottawy w Kanadzie zaczęła bezpośrednio kupować obrazy w celu umieszczenia ich w pakietach CD, które są sprzedawane stosunkowo nowemu graczowi w tej dziedzinie - DTP. W połowie lat 90-tych Adobe Photoshop ™ wkroczył do głównego nurtu, a aparaty cyfrowe o pewnym znaczeniu zaczęły pojawiać się w 2000 roku. Następnie nastąpiła cyfrowa rewolucja i początek zupełnie nowego modelu biznesowego w świecie fotografii licencjonowanej.

W 2000 roku, z siedzibą w Calgary w Kanadzie, nowa firma o nazwie iStockphoto zmieniła biznes fotograficzny w okres niepewności. Opierając się na koncepcji, aby przede wszystkim umożliwić dostęp fotografom-amatorom do zarobienia kilku dolarów na ich zdjęciach, narodził się microstock. Nie było już ekskluzywnym środowiskiem pełnoetatowych twórców obrazów.

Doświadczeni fotografowie giełdowi mieli trudności ze zrozumieniem, dlaczego ktoś chciałby oddać agencji swoją pracę za tantiemy rzędu 15%, zwłaszcza gdy tradycyjne zbiory zapewniały fotografom średnio 50% opłaty licencyjnej. Nastąpiło jeszcze większe zamieszanie, gdy mikro agencje zażądały od fotografa, aby skategoryzował zdjęcie, opatrzył je podpisami, zastosował słowa kluczowe, a niezliczone inne obowiązki związane z metadanymi zaplecza stały się wymogiem fotografa; ta praca, która została wcześniej wykonana przez agencję jako część jej kosztów w świecie Rights Managed.

Wielu fotografów gryzących cygara odrzuciło tę nową rewolucję, która rozbiła się u ich drzwi w postaci mikrostoku. W ciągu zaledwie kilku lat nastąpił zalew agencji microstock dostępnych dla fotografów - głównie amatorów bez wcześniejszych umiejętności ani przeszkolenia - ale dzięki postępowi technologicznemu zarówno w aparatach, jak i oprogramowaniu do postprodukcji, szybko stało się nieuniknione, że ta fala przypływowa pozostała być burzą, która spowodowałaby zmianę jej ewolucyjnego przebiegu.

Obecnie wiele agencji nadal oferuje swoim klientom treści objęte zarządzaniem prawami autorskimi, którzy wymagają wiedzy, że mają możliwość licencjonowania obrazu z pewnym stopniem wyłączności. Te obrazy objęte zarządzaniem prawami są kontynuacją trendu często wykonywanych obrazów stockowych o niepowtarzalnym wyglądzie. Te same agencje oferują również obrazy Royalty Free dla tych klientów, którzy nie są zaniepokojeni, jeśli ich konkurencja biznesowa używa tych samych obrazów w podobnych mediach.

Podczas gdy microstock początkowo prezentował prace amatorów, byli też profesjonalni fotografowie, którzy nauczyli się, jak sprawić, by model działał dla nich i rzeczywiście działa bardzo dobrze. Jednak większość współpracowników microstock nadal to zawodowcy na pół etatu lub amatorzy, którzy są zadowoleni z potencjalnego zarobienia kilku dolców na pizzę i piwo.

W tym momencie naprawdę nikt nie może zgadywać, jakie będą długoterminowe perspektywy fotografii stockowej jako firmy i czy fotograf będzie w stanie opracować udany model biznesowy. Jedyną rzeczą, która pokazuje trendy, jest sam fakt, że do portali stockowych ładowanych jest codziennie fenomenalna liczba zdjęć. Jak w przypadku każdej firmy, stock photography również wpisuje się w koncepcję podaży i popytu. Przy takiej nadwyżce niektórych kategorii cena obrazów gwałtownie spadła. W niektórych przypadkach agencje udostępniają zdjęcia za darmo, aby zatrzymać potencjalnych klientów przeglądających ich witrynę.

Jedno jest pewne, zawsze będzie popyt na dobre zdjęcia stockowe. Pytanie brzmi, czy można je tworzyć i sprzedawać w taki sposób, aby każdy mógł zarobić na życie? Przy zatrzymaniu tantiem w wysokości 20% lub mniej dla fotografa, jest bardzo mało prawdopodobne, że ROI (zwrot z inwestycji) będzie wystarczający, aby uzasadnić bycie pełnoetatowym, ekskluzywnym fotografem.

Kto wie, za 5 lat wszystko prawdopodobnie znowu się zmieni.

Postscriptum: W części III zaczniemy omawiać proces uczenia się, co składa się na zdjęcie stockowe.