
Nie reprezentowane przez Getty
Nigdy nie lubiłem Getty. Wielokrotnie przeszedłem przez około 80% procesu zgłaszania, ale nigdy nie mogłem się przekonać, żeby pociągnąć za spust. Z pewnością jest kilku wybranych i bardzo elitarnych, którzy żyją do dziś w fotografii stockowej. Ale ci fotografowie są w tej grze o wiele dłużej niż większość z nas. Za każdym razem, gdy zacząłem przesyłać swoją pracę do Getty, zawsze zatrzymywałem się na krótko przed wysłaniem. Nie mogłem zapomnieć o 20% prowizji, którą otrzymywałbym za swoją pracę. To idzie w parze z frustracją związaną z otrzymywaniem e-maili od firm, czasopism itp., Które chcą używać moich zdjęć za darmo w zamian za „kredyt i link do mojej witryny”. Ale to zupełnie inny artykuł…
My, jako fotografowie, spędzamy bezbożne pieniądze i czas na naszym rzemiośle. Wydajemy tysiące dolarów na korpusy aparatów, obiektywy, karty CF, karty SD, plecaki do aparatów, torby na ramię do aparatów, paski, dodatkowe baterie, laptopy, komputery stacjonarne, oprogramowanie, strony internetowe, hosting, szkolenia, warsztaty… lista jest długa. i tak dalej. Włożyliśmy cały ten czas i wysiłek, a potem firma taka jak Getty chce nam zapłacić 20% pensji za niewolniczą siłę roboczą. To po prostu śmieszne. To obraźliwe dla fotografów.
Thomas Hawk jest bardzo znanym fotografem w społeczności fotograficznej. Jest jednym z najczęściej obserwowanych fotografów w serwisach Flickr, Google+ i Facebook. Jest również uznanym fotografem stockowym i od lat ma licencję na swoje obrazy i jest reprezentowany przez Getty. Cóż, w poniedziałek Thomas ogłosił (bardzo publicznie), że odchodzi z Getty'ego i przenosi się do Stocksy. Możesz przeczytać post Thomasa na jego stronie internetowej lub w PitaPixel.
W swoim artykule Thomas szczegółowo omawia wiele z tego, o czym mówiłem powyżej. O tym, jak absurdalne jest to, że Getty tak drastycznie podcina fotografów. Następnie przechodzi do opisu kultury stojącej za Getty; jak ekskomunikują fotografów, którzy zabierają głos i wyrażają niechęć do tego, czym się stało. Jeden z fotografów, który przez całe życie zarabiał na Getty, został ostatnio „zwolniony” i zakazano mu wyrażania swojej opinii. Thomas zwraca uwagę, że „At Stocksy; redaktorzy i kierownictwo organizują Hangouty Google+ z fotografami. Wydaje się, że podczas pobytu w Getty walczą.
Więc czym jest już Stocksy !?
Stocksy może być przyszłością fotografii stockowej. Zamiast marnych i obraźliwych 20% za całą ciężką pracę włożoną w robienie zdjęć seryjnych, Stocksy zapłaci 50%. Dokładnie pośrodku. Ty zapewniasz pracę, a oni kładą ją przed kupującymi. To jest sprawiedliwe. Chciałbym więcej niż 50%? Tak. Kto by tego nie zrobił? Ale czy byłbym zadowolony z 50%? Tak.
Stocksy wyróżnia się także sposobem prowadzenia. Założycielem jest nikt inny jak Bruce Livingstone, założyciel iStockPhoto, który sprzedał firmę Getty'emu za 50 milionów dolarów (więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule na CNET). Zgodnie z tym artykułem Stocksy nie będzie sprzedawać się dużym firmom, takim jak Getty. Nie ma planu rozwoju i sprzedaży. Livingstone mówi, że Stocksy będzie „bardziej przypominać organizację non-profit. Pod koniec roku wszystkie zyski bierzemy i rozdzielamy. Nie podszywamy kieszeni gotówką ”. Zasadniczo będzie to agencja giełdowa prowadzona przez fotografów dla fotografów.
Kontrola jakości
Innym sposobem, w jaki wyróżnia się Stocksy, jest aspekt kontroli jakości. Spójrzmy prawdzie w oczy, Getty prawie otworzył wrota przeciwpowodziowe na Flickr i prawie każdy, kto ma aparat i kilka przyzwoitych zdjęć, może zacząć reklamować, że jest „reprezentowany przez Getty”. Stocksy ma, przynajmniej na razie, zupełnie inne podejście. Wpuszczanie tylko bardzo wysokiej jakości portfeli, które spełniają poziom doskonałości, z którego Stocksy chce być znany. Myślę, że to niesamowite.
Wniosek
Jak powiedziałem, Stocksy może być przyszłością fotografii stockowej. Ale to od nas, fotografów, zależy, czy tak się stanie. Powiedz swoim znajomym, powiedz swoim rodzicom, powiedz swojemu projektantowi stron internetowych, grafikowi, napisz post na blogu, powiedz wszystkim. I tak dla przypomnienia, nie należę do Stocksy. Wczoraj złożyłem im portfolio i trzymam kciuki, żeby to zrobić. Po prostu uważam, że to świetny pomysł i nie chciałbym niczego bardziej niż zobaczyć, jak fotografowie wysokiej jakości przybywają z Getty i zaczynają dostawać to, na co zasługują. Myślę, że minęło dużo czasu.
Daj mi znać, co myślisz w komentarzach poniżej lub na Twitterze. Śledź mnie @jamesdbrandon.