Jestem fotografem studyjnym. Nie ma dwóch sposobów na obejście tego faktu. Tak się składa, że mi się to podoba. Wolę absolutną kontrolę, jaką mam nad każdym czynnikiem w środowisku studyjnym. W ten sposób nie jestem kaprysem zmieniania światła o różnych porach dnia lub przy złej pogodzie.

Jako fotograf studyjny preferuję środowisko, w którym kontroluję każdy aspekt światła.
Wiele z tego może mieć związek z faktem, że mieszkam w Wielkiej Brytanii, a stereotypy dotyczące pogody w większości się nie mylą. To i godziny dzienne w ciągu roku są bardzo różne. Latem mogę mieć światło dzienne do 23:00, zimą, która zmienia się na 15:00. Zamknięty w swoim studio nie muszę się martwić o nagły, nieprzewidziany deszcz (w Yorkshire jest go dużo).
Nie muszę się martwić, że latem temperatura spadnie poniżej dziesięciu stopni (Celsjusza), powodując silny dyskomfort zarówno dla moich badanych, jak i dla mnie. Co najważniejsze, nie muszę się martwić, że światło będzie nawet trochę inne niż chcę. W studiu decyduję, czego chcę, a jeśli światła nie ma, zmieniam je, aż będą zgodne z życzeniem.
Oczywiście nie mam nic przeciwko naturalnemu światłu. Mam tylko preferencje oparte na tym, jak lubię pracować.
Korzystanie z naturalnego światła

Czasami wychodzę, aby skorzystać z naturalnego światła, gdy jest coś konkretnego do osiągnięcia.
Nie oznacza to, że porzuciłem naturalne światło jako temat tabu. Nie, nadal go używam od czasu do czasu, ale zwykle wtedy, gdy próbuję zrobić coś konkretnego w określonym miejscu lub przy użyciu specjalnej techniki, której nie można zrobić w studio.

To zdjęcie zostało zrobione tylko jako ćwiczenie techniczne ze względu na to, jak światło zachowywało się w odrobinie otwartego cienia blisko zachodu słońca.
Zmiana perspektywy

Duże okna w tym naturalnym oświetleniu sprawiają, że przestrzeń jest prawdziwym placem zabaw dla każdego fotografa, który jest entuzjastą oświetlenia.
W zeszłym roku po raz pierwszy zarezerwowałem studio naturalnego światła z ogromnymi oknami i to doświadczenie całkowicie zmieniło mój sposób myślenia o tych rzeczach. Zacząłem traktować całość jako eksperyment. W związku z tym nie miałem konkretnych planów. Zamierzałem wejść i zbadać przestrzeń, poszukać źródeł światła i spróbować wykorzystać każdą nadarzającą się okazję.

Ciemny, pochmurny dzień sprawił, że przez okna wpadało cudowne, miękkie światło.
Krótko mówiąc, wciągnęło mnie w kilka minut. Jestem pewien, że widok, jak podskakuję od rogu do rogu i mówię „Ooo, spójrz na światło tutaj i spójrz na nie tutaj” był więcej niż trochę komiczny.
Całe to doświadczenie było jak czterogodzinne poszukiwanie skarbów. Wydawało się, że wszędzie, gdzie się zwróciłem, światło robiło coś nowego, co warto było wykorzystać. Mogę z łatwością porównać to uczucie do entuzjazmu, jaki odczuwałem, gdy po raz pierwszy dostałem aparat i po prostu przypadkowo chodziłem po okolicy, robiąc zdjęcia wszystkiego i przepalając kliszę, jakby to nie miało znaczenia.
Dodatkową korzyścią była zmienność światła (jeden z czynników, który trzymał mnie mocno w studio) przez cały czas stwarzała nowe możliwości. Kilkakrotnie przechodziłem z jednego miejsca do drugiego, tylko po to, by później zobaczyć, co robiło światło w pierwszym miejscu, i wracałem od razu do tego i otrzymywałem zupełnie inne wyniki.

Chwilę po wykonaniu poprzedniego zdjęcia wyszło słońce, całkowicie zmieniając światło z tego okna.
Jest jedna rzecz, którą bardzo trudno mi odtworzyć w środowisku studyjnym. To konkretne studio znajduje się w starym młynie przemysłowym, a okna (jest ich dużo) są gigantyczne. Dzięki temu światło miało piękną miękką jakość, którą trudno byłoby odtworzyć przy sztucznym oświetleniu.
Nie trzeba dodawać, że uwielbiałem mój pierwszy raz w studiu z naturalnym oświetleniem i od tego czasu postanowiłem wrócić i spróbować znaleźć inne miejsca, w których można było korzystać z naturalnego światła.

Nawet z większej odległości światło wpadające przez okna było nadal miękkie i zapewniało delikatne przejścia tonalne.
Nowe pomysły
Nieoczekiwanym efektem ubocznym tego doświadczenia jest to, że za każdym razem, gdy wychodzę z jednego z tych miejsc, wychodzę z głową pełną pomysłów, jak mogę zastosować to, co widziałem światło robiące w studio.

Używanie lampy błyskowej z funkcją High-Speed Sync pozwoliło mi przyciemnić okna studia, aby uzyskać dramatyczne tło, jednocześnie oświetlając obiekt tak, jak w normalnym środowisku studyjnym.
Poza tym zawsze rezygnowałem z możliwości łączenia naturalnego światła z lampą błyskową. Z jakiegoś powodu nigdy tak naprawdę nie czułem, że było to warte wysiłku. Moja opinia na ten temat zmieniła się diametralnie od czasu mojej pierwszej wizyty w tym studiu. Teraz zawsze szukam nowych pomysłów na wykorzystanie i wykorzystanie naturalnego światła o dowolnej porze dnia i łączenie go ze studyjnymi lampami błyskowymi, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Lampa błyskowa, również wykonana przy użyciu funkcji High-Speed Sync, pozwoliła mi wypełnić cienie utworzone przez podświetlenie okien. Rezultatem jest równomierna ekspozycja w całej ramie i brak wyrzuconych okien.
Czy jestem nawrócony na naturalne światło?
Nadal jestem fotografem studyjnym, nie ma co do tego wątpliwości. Nadal wolę kontrolę, którą zapewnia studio i nadal będę to robić domyślnie. Jednak w przyszłości nie będę robił wszystkiego, co w mojej mocy, aby unikać naturalnych ustawień światła.
Pomiędzy mnogością możliwości, które dostarczyły mi te doświadczenia, a pomysłami, które im odebrałem, postaram się regularnie fotografować w naturalnym świetle, aby trochę wstrząsnąć, jeśli nic innego.
Koniec
Jaki jest sens tego wszystkiego? Dobre pytanie. Jeśli jesteś podobny do mnie i utkniesz w sztywnym schemacie, takim jak moje przywiązanie do pracy w studio, zachęcam do świadomego wyboru wyjścia i dążenia do czegoś dokładnie odwrotnego.
Możesz bardzo dobrze stwierdzić, że twoje przekonania co do tego, do czego tkwisz, nie są tak solidne, jak myślałeś. Jeśli nic więcej, da to możliwość nauczenia się czegoś nowego i rozwoju jako fotograf, a nikt nie może zaprzeczyć, że to zła rzecz.