Aby zachować nastrój tego posta, nie zamierzam dołączać zdjęcia, jak to ma w zwyczaju DPS. Ten post dotyczy właśnie tego, a nie robienia i publikowania zdjęć. Robię to dużo, więcej niż najprawdopodobniej zdajesz sobie sprawę (nie, po części dzięki temu, że mam zdjęcie dnia na moim blogu) i myślę, że dzięki temu jestem lepszym fotografem. Nie lepiej, jak w przypadku „Jestem lepszy od ciebie”, ale lepiej, ponieważ jest to metoda, której używam, aby pomóc sobie w doskonaleniu.
Ogólnie rzecz biorąc, mówię tutaj o zdjęciach z podróży, ale może to dotyczyć dowolnej fotografii. Kiedy jestem w jakimś miejscu daleko od domu i wszystko jest ohhh ahhh nowy, lśniący wielki, mam impulsy jak większość z was, aby zacząć robić zdjęcia wszystko. "Łał! Spójrz na tę rodzinę na motorowerze! ” „Teraz to jest fajne przejście!” „Och, moja córka byłaby zachwycona zdjęciem tych kotów!” Czasami przytłaczające, prawda?
Przez lata nauczyłem się i wciąż się uczę sztuki nie robienia niczego. W tym przypadku nie fotografuję, ale nadal obserwuję. Podczas mojej ostatniej kwietniowej podróży do Nepalu spędziłam dwa dni spacerując po Katmandu, samotnie, bez aparatu. Powiem ci, było kilka fajnych rzeczy, które widziałem. Schludne fajne rzeczy. Całkowicie. Dużo tego. Tak dziwne dla kogoś z USA. Ale to wszystko, co o tym usłyszysz, ponieważ nie kręciłem. Celowo zostawiłem aparat u przyjaciela, aby po prostu obserwować, wziąć to wszystko i lepiej poczuć otoczenie.
Inaczej patrzę na świat przez obiektyw. Próbuję coś złapać; czas, przestrzeń, nowość. To, czego nie robię, to naprawdę doświadczanie swojego otoczenia. Kiedy przykładam aparat do oka, mimo że zwykle robię zdjęcia z otwartymi oczami, widzę tunel, źle. Może ty też. Hyper focus (har har har). Ale to prawda. Reszta świata się rozpada i chociaż mam dość rozumu, by uważać na niebezpieczeństwo, nie słucham, nie wącham ani nie czuję tak dużej części świata wokół mnie. Jestem po prostu ciekawy, co widzę przez obiektyw.
Kiedy więc zostawiam aparat, mogę lepiej wyczuć miejsce. Zauważyłeś, że w tym poście używam słowa „czuję”. To dlatego, że jest to jeden z aspektów podróży, który kocham, po prostu odczuwanie różnicy w nowym miejscu, aż stanie się to powszechne, jeśli zostanę wystarczająco długo, aby to się stało. Kiedy już lepiej zrozumiałem, jak się czuje miejsce, stwierdziłem, że robię lepsze zdjęcia. Może zobaczenie tego samego kupca w różne dni daje mi lepsze wyobrażenie o tym, kim on jest. Powiedzmy, że pierwszego dnia wygląda ponuro, ale przez następne trzy dni jest szczęśliwy i radosny, nawet rozpoczynając rozmowę. Chociaż zdjęcie zrobione pierwszego dnia w rzeczywistości odzwierciedlałoby to, jaki był tego dnia, tak naprawdę nie jest tak, jak jest przez większość czasu. Tak samo jest z lokalizacją. Okropny ruch uliczny jednego dnia może być łatwym żeglowaniem w inne dni.
Nie ma dobrego ani złego sposobu na robienie zdjęć z podróży (z wyjątkiem całkowitego przesadnego naświetlenia wszystkiego na biało, jak przypuszczam). Odkryłem, że to, co mi odpowiada, to robienie sobie przerwy od krótkowzroczności za aparatem, kiedy nie widzę przez wizjer. Jasne, nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza jeśli jesteś na wycieczce i masz zamiar przejść obok Wieży Eiffla tylko na dwugodzinną przerwę. Jak najbardziej, odskocz. Ale spróbuj odłożyć aparat na jakiś czas i wybrać się na spacer po nowym otoczeniu bez rozpraszania uwagi. Poczuj swoją nową lokalizację.
Następnie wróć, chwyć aparat i przetłumacz to uczucie na piękne zdjęcia.