The Decisive Moment (od porywczego fotografa)

Anonim

Po raz pierwszy zakochałem się w Brooke Snow, kiedy zaczęła publikować Zainspirowany życiem serię filmów na jej blogu i zauważyłem, że była kimś, czym nie byłem: spokojna. Brooke była wyluzowana i nie biegała gorączkowo w kółko, robiąc tysiące zdjęć. W tym momencie przeszedłem przez etap „rozpylaj i módl się”, na którym zaczyna się wielu początkujących. I celowo zacząłem strzelać. Ale wciąż brakowało mi spokoju, by autentycznie odczuwać moment - milisekundę - kiedy, jak to ujęła Brooke, „… kompozycja i emocje osiągają apogeum”.

To właśnie Henri Cartier-Bresson nazwał słynnie „decydującym momentem”.

Termin „decydujący moment” jest używany na niezliczonych kierunkach studiów. Absolutnie wszystko, co opiera się na ludzkim powiedzeniu, polega na naszej zdolności do precyzyjnego wybierania momentu, w którym działamy. Możesz opisać te chwile na wiele różnych sposobów. Brooke nazywa je „chwilami pomiędzy” typowymi ujęciami. Henri powiedział, że były to „… równoczesne rozpoznanie, w ułamku sekundy, znaczenia wydarzenia…” A ja? Podsumowuję to w ten sposób: „impet”. Kiedy zacząłem ćwiczyć do tego stopnia, że ​​strzelałem tylko w tych decydujących momentach, odkryłem, że to, co zaczęło się jako ćwiczenie mózgu, w końcu stało się bardziej automatyczne i precyzyjnie dostrojone. Stało się to impulsem lub odruchem.

Możesz zadzwonić do fotografa, który trzyma się decydującego momentu, ostrożnym, ostrożnym, rozważnym lub mądrym. To znaczy fotograf, którego impulsy są tak precyzyjnie dostrojone, że zamiast być przypadkowymi wybuchami namiętności, są to naprawdę chwile decyzji: decydujące chwile. I chociaż Henri Cartier-Bresson wykorzystał swoją umiejętność przewidywania tych chwil w fotografii ulicznej o wysokiej akcji, jako fotograf portretowy znajduję je na inne sposoby. Błysk w oku dziecka. Moment, w którym uśmiech zmienia się z fałszywego w prawdziwy. Moment, w którym pan młody mówi wszystko, co czuje na twarzy swojej narzeczonej. To także ulotne chwile, które wymagają spokojnego, zdecydowanego fotografa.

Oto kilka sposobów, w jakie uspokoiłem się w podnieceniu związanym z realizacją mojej największej pasji, aby móc poczuć te precyzyjne chwile na milisekundy przed ich wystąpieniem:

Oddychać. Poświęć chwilę, aby odetchnąć, jeśli poczujesz się szalony i wykonujesz zbyt wiele zdjęć.

Powstrzymać się. Jeśli jesteś fotografem filmowym, prawdopodobnie nie masz tego problemu, ponieważ jesteś ograniczony do 12 lub 24 klatek na rolce filmu. Fotografowie cyfrowi mogą wykazać się powściągliwością, dając sobie określoną liczbę klatek, aby uzyskać potrzebne zdjęcia. To zmusi cię do zwolnienia i rozpoczęcia uczucie chwile, które mają znaczenie.

Powstrzymaj więcej. Oprócz tego, że nie miał do dyspozycji luksusu tysięcy klatek, Henri Cartier-Bresson nie miał też 10 klatek na sekundę. Nie mógł trzymać palca na spuście i krzyżować palców z drugiej strony, mając nadzieję na coś dobrego. Mógłby oddać jeden strzał na raz. Ćwicz to sam, a będziesz zdumiony, jak w końcu sam będziesz w stanie podjąć te decyzje.

Polowanie. Łowcy nie biegają z bronią w pełni automatyczną i wystrzeliwują w powietrze pociski. My też nie powinniśmy. Polowanie na razie decydujący moment. Poczekaj. Utrzymuj skupienie tak długo, jak to konieczne.

Przyjmij niezręczny moment. Pomiń niezręczne chwile. Zwykle tak się dzieje. Cokolwiek „tego” oczekiwałem, właśnie tam to często znajduję.

Moja natura polega na tym, że potrafię być osobą dość porywczą. Musiałem nauczyć się panować w moim palcu migawki. W skrócie? Nie rozpylaj i nie módl się. Poznaj decydujący moment.