Recenzja obiektywu Olympus 300mm F4 PRO do bezlusterkowych systemów Cztery Trzecie

Spisie treści:

Anonim

Jakieś sześć miesięcy temu podjąłem bolesną, bolesną i trudną decyzję: przeszedłem z Canona na Olympus.

Nie jestem jakimś szalonym, lojalnym wobec marki fotografem. Myślę, że argument Canon kontra Nikon jest śmieszny. Ale zainwestowałem tysiące dolarów, a naprawdę dziesiątki tysięcy w mój sprzęt Canon.

Jednak moje priorytety fotograficzne ulegają zmianie. Ustanowiłem coś w rodzaju niszy w fotografii dzikiej przyrody na Alasce, a rozmiar i waga mojego zestawu Canon stawały się przeszkodą.

Byłem pod ogromnym wrażeniem ostrości i czystego efektu bokeh tego obiektywu. Drozd Swainsona, Alaska. Lumix G9 z aparatem Olympus 300 mm F4 PRO.

Rozmiar i waga były czynnikiem

Dostęp do wielu miejsc, w których pracuję lub prowadzę warsztaty fotograficzne i wycieczki, odbywa się małym samolotem lub pieszo. Innymi słowy, najważniejsza jest waga mojego sprzętu.

Coraz częściej musiałem omijać mojego ukochanego Canona 500mm f4L, bo był po prostu cholernie ciężki i nieporęczny. Raczej spakowałbym coś bardziej kompaktowego, nawet gdyby nie było tak dobre. Pozostawienie tego dużego obiektywu było bolesne, ale konieczne, a ja nieustannie pragnąłem czegoś porównywalnego, co nie było tak cholernie duże.

W wyniku pozostawienia dużej szyby ucierpiała moja praca nad dziką przyrodą. Zacząłem więc eksperymentować z różnymi alternatywnymi obiektywami do systemu Canon: obiektywami 150–600 mm firmy Tamron i Sigma oraz obiektywami 100–400 mm i 70–200 mm f / 2,8 firmy Canon z telekonwerterem 2x.

Wszystkie były przyzwoite, ale żaden nie pasował do jakości i rozmarzonego efektu bokeh 500 mm f4.

Świerk Cietrzew, Park Narodowy Denali na Alasce. Lumix GX85 i Olympus 300 mm F4 PRO.

Kilka mniejszych opcji

Bez związku z tym wyszukiwaniem kupiłem mały Lumix GX85 jako kamerę zapasową na wycieczki w dziczy. Zaskoczony jakością systemu micro 4 / 3rds wypożyczyłem do niego kilka długich obiektywów. Najpierw Lumix / Leica 100-400 (który wcześniej recenzowałem tutaj na DPS), a następnie Olympus 300mm f4 PRO.

O ile kombinacja Lumix / Leica 100-400 mm dała mi oszałamiający zasięg (odpowiednik 200-800 mm w systemie 4/3), ostrość na długim końcu była niedoskonała, a bokeh brakowało. To świetny obiektyw, ale niezupełnie w porównaniu do 500 mm f / 4.

Z drugiej strony Olympus 300 mm F4… ten jeden mnie całkowicie zaskoczył.

Wytrzymała, całkowicie metalowa obudowa i pełne uszczelnienie sprawiają, że Olympus 300 mm F4 PRO ma trwałość porównywalną z najlepszymi obiektywami firm Canon i Nikon.

Sześć miesięcy po pierwszym wypożyczeniu Olympusa sprzedałem cały mój sprzęt Canon i kupiłem korpus Lumix G9, różne obiektywy Lumix / Leica oraz obiektyw Olympus 300mm f4 PRO.

Oto, co o tym myślę.

Cena - Olympus 300mm F4 PRO

Łoś byka. Park Narodowy Denali na Alasce. Wykonane przy użyciu aparatu Olympus 300 mm F4 PRO na korpusie Lumix GX85.

Nowy Canon 600 mm F4L kosztuje obecnie 11500 USD. Olympus 300mm F4 PRO kosztuje około 2500 dolarów.

Tak, nie ma tam zawodów. Możesz kupić Olympus i mieć go wystarczająco dużo na wycieczkę na Alaskę, aby sfotografować niedźwiedzie brunatne ORAZ podróż do Afryki, aby zobaczyć lwy i słonie (podróż to zawsze dobrze wydane pieniądze).

Rozmiar i waga

Mając 9 cali długości (ze schowaną osłoną) i 3,25 funta, Olympus 300 mm F4 PRO jest jedną trzecią wagi i połową długości Canona 600 mm F4L.

Dzięki mniejszemu czujnikowi systemu 4/3 można dopasować równoważne lub większe powiększenie do obiektywu, zachowując ten sam maksymalny otwór przysłony w DUŻO mniejszym opakowaniu. Obiektyw firmy Canon 600 mm F4 waży aż 8,6 funta (3,9 kg), podczas gdy Olympus z takim samym równoważnym powiększeniem i maksymalną przysłoną to porównywalnie delikatne 3,25 (1,47 kg).

Fizycznie jest też znacznie bardziej kompaktowy. Mając około 9 cali (22,9 cm) długości, stanowi mniej więcej połowę długości obiektywu Canona. Jeśli chodzi o rozmiar, Olympus jest wyraźnym zwycięzcą dla fotografa dzikiej przyrody, takiego jak ja.

Ale jaka jest jakość?

Ostrość

Zrobiłem to zdjęcie Smith’s Longspur w Arctic National Wildlife Refuge na Alasce za pomocą aparatu Canon 5D Mark III i 500 mm F4L. Jest ostry i wyrazisty, jak można się spodziewać.

Kiedy po raz pierwszy rozważałem wymianę sprzętu firmy Canon na Olympus, zabrałem oba systemy w teren na tygodniowe warsztaty fotograficzne, które prowadziłem. Na wyjeździe udało mi się strzelać z obu w podobnych warunkach. Później, kiedy oglądałem obrazy na 100%, czułem, że ostrość była mniej więcej równoważna, nawet gdy były kręcone z szerokim otworem przy F4.

Tak samo ostry jak Canon 500mm. Lis. Wyspa Umnak, Wyspy Aleuty, Alaska. Lumix G9 i Olympus 300 mm F4 PRO.

Z westchnieniem ulgi przeszedłem do…

Bokeh

Niewiele obiektywów może się równać z rozmarzonym efektem bokeh aparatu Canon 500 mm F4 L (Canyon Wren, Joshua Tree National Park, Kalifornia).

Bokeh obiektywu to jeden z najważniejszych aspektów jakości obrazu. W fotografii przyrodniczej możliwość oddzielenia obiektu od tła jest ogromnym atutem, co oznacza, że ​​potrzebujesz małej głębi ostrości. Wielki Canon może to osiągnąć z dużym rozmachem. Jego efekt bokeh jest gładki i kremowy i tworzy idealne tło dla fotografowanego obiektu. Wiedziałem, że to będzie największe wyzwanie dla Olympus 300 mm F4 PRO.

I to jest jedyne miejsce, w którym Olympus zawiódł… ale tylko (i mam na myśli najwęższy z marginesów). Ponieważ czujnik 4/3 przycina obraz, a nie fizycznie go powiększa, głębia ostrości jest taka sama, jak w przypadku obiektywu 300 mm f4 w pełnoklatkowym aparacie Canon, gdyby przyciąć obraz o 50%.

Oznacza to, że nadal ma świetną, płytką głębię ostrości, ale bokeh zachowuje więcej formy niż w przypadku 500 mm lub 600 mm.

Chociaż nie jest to do końca niesamowity efekt bokeh z Canona 500 mm, Olympus 300 mm f4 PRO osiąga coś BARDZO blisko i po prostu spójrz na tę ostrość! (Common Raven. Juneau, Alaska. Lumix G9 i Olympus 300 mm F4 PRO.)

Jeśli chodzi o bokeh, Canon miał przewagę, ale niewiele.

Występ

Autofokus

Canon 500mm F4 ma błyskawiczny autofokus. To nie podlega dyskusji i jest jednym z powodów, dla których tak wielu profesjonalnych fotografów przyrody i sportu wybiera ten obiektyw.

Jak więc wypada Olympus?

To zdjęcie wykonane obiektywem Canon 500mm F4L było łatwe do uchwycenia dzięki błyskawicznemu systemowi autofokusa.

Było to trudniejsze porównanie, ponieważ zdolność autofokusa to połączenie korpusu aparatu i obiektywu oraz sposobu, w jaki te dwa elementy się komunikują. Kiedy używam Olympusa, wybieram korpus aparatu Lumix G9. Na początku spodziewałem się, że takie mieszanie się producentów utrudni działanie, ale z ulgą stwierdziłem, że tak nie jest. Korpusy Lumix są w pełni kompatybilne ze wszystkimi cechami obiektywów Olympus bez widocznej utraty wydajności.

Odkryłem, że autofokus kombinacji Lumix / Olympus jest precyzyjny i niezwykle szybki, uzyskując ostrość tak szybko, jak Canon.

Ptaki w locie, szczególnie na takim tle, są trudne do obsłużenia przez jakikolwiek system autofokusa. Ale Olympus 300 mm F4 PRO był w stanie to zrobić i to szybko.

Kolejną fajną cechą aparatu Olympus 300 mm F4 PRO jest możliwość przełączania między automatycznym i ręcznym ustawianiem ostrości, po prostu lekko pociągając za pierścień regulacji ostrości. Zrywa się i nagle ustawiasz ostrość ręcznie, kliknij ją z powrotem i powraca autofokus. Nie ma szukania przełączników.

Stabilizacja i zdolność trzymania w ręku

Wodospad, wyspa Umnak, Alaska. Wykonane z dokładnością do 1/15 sekundy (!!!) z aparatem Olympus 300 mm F4 PRO na korpusie Lumix G9.

Stabilizacja obrazu firmy Canon jest wyjątkowo dobra, ale firma uparcie odmawiała integracji stabilizacji w swoich korpusach aparatów. Lumix ma jednak stabilizację wbudowaną w korpus, która komunikuje się z jednoczesną stabilizacją w obiektywie!

Tutaj kombinacja Lumix / Olympus jest wyraźnym zwycięzcą. Odkryłem, że mogę trzymać w dłoni aparat Olympus 300 mm f4 PRO na Lumix G9 już w 1/15 sekundy i nadal uzyskiwać akceptowalnie ostre obrazy. Mały, łatwy w obsłudze rozmiar z pewnością w tym pomaga, ale NIGDY nie byłbym w stanie trzymać Canona 500 mm na 1/15.

Ogólny zwycięzca wydajności? Olympus 300mm f4 PRO.

Wniosek

Bielik, wyspa Unalaska, Alaska. Korpus Lumix G9 z obiektywem Olympus 300 mm F4 PRO.

Będę tu szczery, od czasu do czasu tęsknię za dużym Canonem 500 mm f4L. Ale nie ze względu na jakość obrazu lub wydajność w terenie. Raczej tęsknię za snobistycznym urokiem tego dużego szkła. To najgłupszy z głupich powodów, ale prawdziwy.

Dla profesjonalnego fotografa duży obiektyw był oznaką honoru. Na szczęście (przeważnie) wyrosłem z potrzeby bycia postrzeganym jako profesjonalista, gdy jestem w strzelectwie terenowym. Teraz staram się skoncentrować na tworzeniu obrazów na tyle dobrych, aby mówiły same za siebie, a konkursy rozmiaru obiektywu pozostawiam innym.

Caribou w północno-zachodniej Arktyce Alaski. Lumix G9, Olympus 300 mm F4 PRO.

Kiedy odkładam na bok rozmiar i snobistyczny urok, wcale nie jest mi przykro, że odeszłam od Canona. Teraz mój duży obiektyw jest na tyle mały, że noszę go wszędzie (nawet podczas wieczornych spacerów z psami). Jest lekki i dyskretny, a nawet mogę go nosić z plecakiem. Jakość jest tak zbliżona do jakości większego szkła, że ​​różnice są prawie nieistotne.

Więc tak, podoba mi się Olympus 300mm f4 PRO. Dużo.

streszczenieRecenzentDavid ShawData recenzji2018-08-29Przedmiot recenzowanyObiektyw Olympus 300mm F4 PROOcena autora5