Bezlusterkowy aparat Olympus OM-D E-M5 został wydany 7 lutego 2012 r., Tuż przed pokazem CP + Camera and Photo Imaging w Japonii. Wraz z aparatem Olympus wypuścił także dwa obiektywy do mocowania Mikro Cztery Trzecie - 75 mm f / 1,8 i 60 mm f / 2,8 Macro. E-M5 wzbudził duże zainteresowanie społeczności fotograficznej, kiedy został wydany, ze względu na imponujące specyfikacje, kompaktową uszczelnioną obudowę i piękny design w stylu retro - wszystko po to, aby zaspokoić wymagające potrzeby entuzjastów i profesjonalistów. W stosunkowo krótkim czasie aparat odniósł ogromny sukces dzięki entuzjastycznym recenzjom szanowanych fotografów.
Nie zwracałem wtedy dużej uwagi na E-M5, ponieważ byłem zbyt zajęty zapowiedziami i testami Nikona D800 / D800E. Jednak naprawdę chciałem to sprawdzić jakiś czas później, kiedy już opadł kurz. Lato i jesień były dla mnie bardzo pracowitymi sezonami zawodowymi, więc musiałem jeszcze bardziej odłożyć swoje plany. Aparat pojawił się w końcu w połowie listopada wraz z kilkoma innymi bezlusterkowymi aparatami Sony, Nikon i Canon. Dopiero po tygodniu z E-M5 zdałem sobie sprawę, że był to dokładnie ten aparat, za którym tęskniłem.
Chociaż uwielbiam lustrzanki cyfrowe Nikon do poważnej i profesjonalnej pracy, są one po prostu zbyt ciężkie i nieporęczne, by nosić je ze sobą na co dzień. Jeśli posiadasz pełnoklatkową lustrzankę cyfrową z profesjonalnym obiektywem, wiesz dokładnie, co przez to rozumiem. Po prostu męczyło mnie tracenie wspaniałych chwil tylko dlatego, że zostawiłem w domu swój ogromny „profesjonalny” aparat. Czasami te cenne chwile zdarzają się wszędzie - w sklepie, na ulicy, podczas jazdy samochodem. Tak, mój iPhone czasami może się przydać w takich sytuacjach, ale co mam zrobić z tymi obrazami oprócz umieszczenia na nich gównianych filtrów Instagrama, aby wyglądały lepiej? Wiem, że nigdy ich nie wydrukuję. Chciałem więc coś znaleźć między aparatem w telefonie a lustrzanką cyfrową, pod warunkiem, że jest mały, ma niesamowitą jakość obrazu, świetne obiektywy i działający system autofokusa.
Olympus OM-D E-M5 z łatwością spełnił te wymagania i wyraźnie wyróżniał się z tłumu wszystkich bezlusterkowców. Podczas gdy wiele innych systemów bezlusterkowych miało świetne funkcje, wszystkim brakowało czegoś ważnego lub miały poważne wady. Fuji X-Pro 1 jest niesamowity, ale jego okropna obsługa RAW od Adobe, stosunkowo słaby system AF i wysoka cena były powodem, dla którego odrzuciłem go jako opcję. Aparaty Nikon 1 mają niesamowity system AF, ale mała matryca, brak dobrych obiektywów i kilka innych niedogodności, jak zastrzeżona stopka do lampy błyskowej, również wypadły z nich jako opcja dla mnie (chociaż muszę przyznać, że prawie kupiłem Nikona 1 V1, gdy jego cena spadła do 299 USD). Aparaty Sony NEX były niesamowite, zwłaszcza Sony NEX-6, który bardzo mi się podobał, ale obiektywy były po prostu zbyt duże i nieporęczne jak na mój gust. A Canon EOS M nie należy nawet do tej samej klasy, aby traktować go jako poważną opcję…

Po tym, jak moja żona Lola kilka razy wzięła Olympus OM-D E-M5 na przejażdżkę, a następnie pracowała nad obrazami w Lightroom / Photoshopie (ta część była dla niej niezwykle ważna, ponieważ całkiem sporo pracuje z kolorami i odcieniami skóry) , powiedziała mi, że wszystko jej się podoba. Więc bez wahania zdecydowaliśmy się kupić E-M5 z kilkoma obiektywami (więcej o obiektywach w dalszej części recenzji). Z przyjemnością stwierdzam, że nie żałuję naszej decyzji, a model E-M5 nadal nas zadziwia.
Olympus OM-D E-M5 Specyfikacje
- Czujnik: 16-megapikselowy czujnik Live-MOS i procesor obrazu TruePic VI
- Rozdzielczość wizjera elektronicznego: 1,4 miliona punktów
- AF: system AF z detekcją kontrastu z 35 punktami ostrości
- IBIS: Całkowicie nowa „5-osiowa” stabilizacja obrazu w korpusie
- LCD: 3 ″ 610 000 punktów odchylany / dotykowy ekran OLED
- Konstrukcja: korpus ze stopu magnezu i aluminium z zaawansowaną ochroną przed zachlapaniem i pyłem
- Wbudowane filtry artystyczne: tak
- Samoczyszczący ultradźwiękowy system usuwania kurzu z czujnikiem: Tak
- Trwałość migawki: 100 000 cykli
- Przechowywanie: Zgodność z kartami pamięci SDHC / SDXC zapewnia ultraszybki transfer danych
- Bezprzewodowe sterowanie lampą błyskową i wbudowana gorąca stopka zgodna z normą ISO: Tak
- Wbudowana funkcja niwelatora cyfrowego: tak
- Wideo: możliwość nagrywania wideo Full HD do 1080 / 60i
- Żywotność baterii: do 360 zdjęć
- Możliwość wykrywania twarzy: tak
- Szybkość ciągłego nagrywania: do 9 kl./s przy pełnej rozdzielczości 16 MP
Szczegółowe dane techniczne aparatu Olympus OM-D E-M5 są dostępne na stronie Olympus.com

16-megapikselowa matryca Live-MOS
Jedną z najważniejszych cech aparatu cyfrowego jest jego sensor - serce aparatu, które jest odpowiedzialne za przechwytywanie obrazu. Po raz pierwszy w bezlusterkowych aparatach Olympus, Olympus OM-D E-M5 jest wyposażony w czujnik wyprodukowany przez Sony. Jak być może już wiesz, Sony jest jednym z największych producentów czujników na świecie. Sony produkuje czujniki nie tylko do aparatów własnej marki, ale także dla wielu innych producentów - w tym Nikon, Fuji, Pentax i inni. Na przykład doskonały czujnik wewnątrz Nikona D800 jest również produkowany przez Sony. Ze względu na ogromne doświadczenie firmy Sony w produkcji czujników stworzyli jedne z najlepszych czujników na świecie. Dlatego pochwalam decyzję Olympus o zastosowaniu czujników Sony. Jeśli Olympus w przyszłości będzie nadal korzystał z czujników Sony, z pewnością dotrzyma kroku konkurencji pod względem jakości obrazu, kolorów i szumów - dość ważnych czynników przy porównywaniu czujników. Do tej pory technologia czujników była jedną ze słabości aparatów Mikro Cztery Trzecie. Zobacz moją recenzję Nikona 1 V1 z zeszłego roku, w której spisał się naprawdę dobrze w porównaniu z Olympusem E-PL3, który ma większą matrycę. Dla porównania E-M5 wypada na równi z konkurencją, co widać na kilku następnych stronach tej recenzji.

Dla tych z naszych czytelników, którzy nie wiedzą zbyt wiele na temat Mikro Cztery Trzecie, termin „Cztery Trzecie” pochodzi od fizycznego rozmiaru matrycy mierzącego 4/3 ″ i od proporcji obrazu 4: 3. Oznacza to, że fizyczny rozmiar matrycy jest mniejszy niż matryce APS-C stosowane w lustrzankach cyfrowych i aparatach bezlusterkowych (ok. 40% mniejszy), a obraz nie jest tak szeroki, gdyż matryce APS-C i pełnoklatkowe wykorzystują 3: 2 proporcje obrazu. Jeśli matryce APS-C mają współczynnik przycięcia 1,5 raza w porównaniu z matrycą pełnoklatkową, czujniki Mikro Cztery Trzecie mają współczynnik przycięcia 2,0 razy (więcej na ten temat w sekcji „Obiektywy”). Tak więc obiektyw 12 mm byłby równoważny obiektywowi 24 mm pod względem kąta widzenia (współczynnik przycięcia 12 mm x 2x = 24 mm). Możesz przeczytać więcej o Mikro Cztery Trzecie w Wikipedii. Oto tabela podsumowująca różnice w rozmiarach czujników (dzięki uprzejmości Wikipedii):
Ważne jest, aby wiedzieć, że jeśli chodzi o czujniki, fizyczny rozmiar czujnika dyktuje kilka ważnych czynników. Pierwsza to jakość obrazu i wydajność ISO. Czujnik o większym obszarze fizycznym zazwyczaj zapewnia lepszą wydajność szumów i zakres dynamiczny niż mniejszy czujnik (zakładając, że oba mają tę samą generację i proces przetwarzania obrazu). Dzięki temu większe czujniki mają przewagę w porównaniu z mniejszymi, ponieważ mają lepszą ogólną jakość obrazu. Jedyną rzeczą, jaką małe kamery z matrycą mogą zrobić, aby konkurować z kamerami z dużymi matrycami, jest usprawnienie procesu przetwarzania obrazu, próba redukcji szumów za pomocą algorytmów oprogramowania. Na przykład Nikon wie, jak to zrobić całkiem dobrze na swoich aparatach Nikon 1, zapewniając doskonałą jakość obrazu na zdjęciach RAW, pomimo mniejszego rozmiaru matrycy (jak pokazano w moich recenzjach Nikona 1). Czasami można usłyszeć, jak ludzie mówią „Gotowane RAW”, co jest często opisywane jako coś negatywnego, prawie jak oszustwo. Osobiście nie widzę nic złego w poprawianiu wyjścia RAW, aby wyglądało lepiej. W rzeczywistości uważam, że każdy producent do pewnego stopnia to robi - niektórzy bardziej agresywni niż inni. W przeciwnym razie jakość obrazu w większości aparatów byłaby taka sama, zwłaszcza gdy ich matryce są wykonane przez tego samego producenta. Firma Nikon często wyprzedza Sony w zakresie szumów, mimo że Sony produkuje matryce do wielu aparatów Nikon. Gdyby nie zdolność firmy Nikon do dostrajania wyjścia czujnika, nie byłoby różnic w jakości obrazu między nimi. Podobnie inżynierowie Olympus byli w stanie osiągnąć świetne wyniki z aparatem E-M5. Jak zobaczysz na następnych stronach tej recenzji, aparat zapewnia doskonałą jakość obrazu, która dorównuje niektórym z najlepszych matryc APS-C na rynku, może z wyjątkiem ekstremalnych poziomów ISO. To dość niezwykłe, jak na czujnik, który jest o 40% mniejszy niż APS-C.

Drugim czynnikiem jest rozdzielczość. Większy czujnik ma więcej przestrzeni fizycznej, co oznacza, że można w nim zmieścić więcej pikseli. Podczas gdy mniejszy czujnik mógłby mieć taką samą liczbę pikseli jak aparat pełnoklatkowy, jego piksele byłyby znacznie mniejsze, co oznacza, że na obrazach pojawiałoby się więcej szumów. Ponownie, mniejszy czujnik Mikro Cztery Trzecie jest tutaj niekorzystny w porównaniu z większymi matrycami APS-C. Ponieważ fizyczny rozmiar czujnika jest mniejszy, powinna być albo mniejsza rozdzielczość, albo mniejsze piksele. Ponieważ E-M5 ma czujnik 16 MP, który ma mniej więcej taką samą rozdzielczość, jak Sony NEX-5R, który ma większy czujnik APS-C, rozmiar piksela jest również mniejszy. Sony NEX-5R ma rozmiar 4,8 µm, a Olympus OM-D E-M5 3,7 µm. Jednak pomimo mniejszego rozmiaru piksela Olympus oferuje bardzo imponujące osiągi w porównaniu, jak wspomniałem powyżej.

Trzeci czynnik to głębia ostrości - mniejsze czujniki przekładają się na większą głębię ostrości. Mówiąc najprościej, mniejszy czujnik dałby więcej „ostrości”, co może być zarówno dobre, jak i złe. Dobre do fotografii krajobrazowej i architektonicznej, gdzie często potrzebna jest maksymalna głębia ostrości. Ale złe dla portretów, gdzie mała głębia ostrości jest często pożądana do izolacji obiektu. Jeśli zastanawiałeś się, dlaczego twój tani mały czujnik wyceluj i fotografuj aparat lub telefon komórkowy nigdy nie jest w stanie właściwie odizolować obiektów od tła, co skutkuje płaskimi obrazami z ostrością, teraz wiesz dlaczego - dzieje się tak przede wszystkim z powodu małego czujnika . Dlatego mniejszy czujnik Mikro Cztery Trzecie w E-M5 można uznać za wadę w porównaniu z czujnikami APS-C, patrząc wyłącznie z perspektywy głębi ostrości. Jednak, jak wykazałem w dalszej części tej recenzji, nie jestem w stanie osiągnąć płytkiej głębi ostrości i pięknie izolować obiekty na czujnikach Mikro Cztery Trzecie to mit. Z pewnością jest to wykonalne - użyłem w E-M5 kilku doskonałych obiektywów o jasnej przysłonie i udało mi się stworzyć piękne portrety z gładkimi tłami. Teraz nie jestem tutaj, aby stwierdzić, że można osiągnąć takie same wyniki na aparacie Mikro Cztery Trzecie, jak na aparacie pełnoklatkowym - istnieją praktyczne ograniczenia dotyczące rzeczy, takich jak konstrukcja obiektywu. Ostatecznie jednak, jak bardzo potrzebna jest zdolność izolacji podmiotu? Dla wielu z nas (w tym dla mnie) E-M5 byłby więcej niż wystarczający w większości sytuacji, nawet przy powyższych różnicach głębi ostrości.

Czwartym czynnikiem jest dyfrakcja. Kiedy apertura obiektywu jest zbyt mała lub „przymknięta”, promienie światła zaczynają się załamywać i interferować ze sobą, powodując spadek jakości obrazu. Im mniejsza apertura, tym gorzej. I niestety im mniejszy czujnik, tym bardziej widoczna dyfrakcja uzyskuje się przy większych aperturach. Na przykład w pełnoklatkowych aparatach dyfrakcja może zacząć pojawiać się powyżej f / 11-f / 16. W aparatach APS-C i Mikro Cztery Trzecie widać to powyżej f / 11. A na mniejszych systemach, takich jak Nikon 1, jest jeszcze mniejszy, przy f / 8 i powyżej. Chociaż różnice dyfrakcji między APS-C i Mikro Cztery Trzecie nie są ogromne, nadal istnieją. Przeprowadziłem szereg testów na różnych obiektywach Mikro Cztery Trzecie przy użyciu Imatest i spadek jakości obrazu był szybszy na E-M5 niż na aparatach NEX.
Sądząc z powyższej listy, wygląda na to, że mniejszy czujnik prawie zawsze przegrywa z większym czujnikiem na wielką skalę. Jest jednak jedna poważna zaleta małego sensora, o której jeszcze nie mówiłem - rozmiar obiektywu. Im mniejszy czujnik, tym mniejszy obiektyw. W przypadku małych czujników nie ma sensu projektowanie dużych i nieporęcznych soczewek, po prostu dlatego, że można wykorzystać tylko część powierzchni optycznej. Ponownie, jeśli spojrzysz na większość kamer wycelowanych i fotografowanych z małymi czujnikami, często zobaczysz również małe soczewki, a nie masywne obiektywy podobne do lustrzanek. I to jest moim zdaniem największa zaleta kamer Mikro 4/3. Wiele obiektywów Mikro 4/3 jest niewiarygodnie małych i kompaktowych w porównaniu z bezlusterkowcami APS-C, a zwłaszcza z obiektywami do lustrzanek cyfrowych.

Dlatego kiedy byłem w trakcie oceniania systemu bezlusterkowego pod moje potrzeby, wiele uwagi poświęciłem wszystkim powyższym czynnikom. Poziom hałasu i zakres dynamiki były imponujące w E-M5 w porównaniu z systemami NEX. Rozdzielczość 16 MP była dla mnie więcej niż wystarczająca (biorąc pod uwagę, że mój stary Nikon D700 ma matrycę 12 MP). Wiedziałem, że gdybym potrzebował większej rozdzielczości, zamiast tego używałbym mojego Nikona D800. Głębia ostrości była początkowo problemem, ale po użyciu kilku szybkich stałości i zobaczeniu wyników, powiedziałem sobie, że rzadko potrzebuję czegoś więcej. Dyfrakcja też nie jest wielkim problemem, o ile pamiętam, aby utrzymać się poniżej f / 11. Rozmiar obiektywu był ogromnym plusem dla Olympusa - absolutnie uwielbiałem używać obiektywów Olympus 12mm f / 1.8, 45mm f / 1.8 i Panasonic 25mm f / 1.4. Wydawały się małe, lekkie i zapewniały doskonałą jakość obrazu (ponownie, więcej na ten temat poniżej w sekcji Soczewki).

Dlatego rozmiar matrycy nie zawsze jest najważniejszym czynnikiem w aparacie. Czasami najlepiej jest spojrzeć na wszystko jako całość, a następnie dokonać oceny. Ogólnie jednak gratuluję Olympusowi wybrania bardzo wyważonej matrycy do E-M5.