Peter Carey przedstawia swoje wrażenia i przegląd prostego i niedrogiego rejestratora danych GPS, przydatnego do geotagowania zdjęć.
Przyznaję się, że jestem kimś w rodzaju maniaka gadżetów. W związku z tym zawsze szukam uzasadnienia dla kupowania nowych, fajnych gadżetów. Zakupem w tym tygodniu jest rejestrator danych fotograficznych Amod GPS z dołączonym oprogramowaniem ułatwiającym geotagowanie zdjęć. Jeśli nie masz doświadczenia z geotagowaniem, przeczytaj artykuł Collina Spencera w Digital Photography School zatytułowany How to Geotag Images, w którym wyjaśnia, jak i dlaczego.
Moim głównym powodem, dla którego kupiłem to dość niedrogie urządzenie (70 USD na Amazon.com) jest zbliżająca się podróż do Nepalu. Będę wędrować łącznie przez 19 dni i chciałbym, aby moje zdjęcia były oznaczone danymi lokalizacji do ewentualnego wykorzystania w mapowaniu. Bawiłem się nim już wcześniej i opublikowałem kilka zdjęć na moim koncie Smugmug, na których będą widoczne zdjęcia ze znacznikami geograficznymi, ale nie chcę nosić ze sobą dużego odbiornika GPS podczas tej podróży. Część mnie chce być bez gadżetów podczas tej podróży, a część chce je wszystkie przywieźć, więc Amod jest moją próbą kompromisu. Urządzenie Amod wydaje się pasować do rachunku jako nieskomplikowane, ale wciąż wystarczająco zaawansowane technicznie, aby wykonać zadanie. Jest to zatem pierwsza recenzja rejestratora danych Amod AGL 3080 GPS używanego do geotagowania po wyjęciu z pudełka.
Pudełko, w którym wysłano logger, jest dość spartańskie. Zawierał rejestrator w plastikowej folii, kabel USB, pasek mocujący i płytę CD. Z wyjątkiem płyty CD, prawdopodobnie zmieściłyby to wszystko w dużym pudełku zapałek kuchennych. Urządzenie wymaga 3 baterii AAA (brak w zestawie) i czas zacząć grać!
Zdjęcie powyżej przedstawia przód urządzenia z trzema wyświetlaczami LED. Górna lampka jest wskaźnikiem zapełnienia pamięci (może być również używana jako wskaźnik „zaznaczonego punktu trasy”), następna to stan sygnału satelitarnego, a ostatnia to lampka baterii. Po jednej stronie znajduje się przycisk zasilania, po drugiej przycisk punktu orientacyjnego służący do oznaczenia dokładnej lokalizacji w razie potrzeby. Z tyłu znajduje się komora baterii na 3 baterie AAA. Na górze znajduje się pętla na pasek mocujący, a także zakryty miniport USB. I to wszystko. Jest naprawdę prosty w konstrukcji i ma bardzo błyszczący czarny plastik (który jestem pewien, że nie będzie tak błyszczący po 19 dniach na szlaku).
Operacja jest prosta; przytrzymaj przycisk zasilania przez 3 sekundy, aż zapalą się wszystkie światła. Po czym dioda LED satelity zaświeci się na zielono. Gdy urządzenie uzyska dobry sygnał GPS (dość szybko dzięki wbudowanemu chipsetowi SiRF III), światło satelity zacznie migać na zielono. I to wszystko, co trzeba zrobić, aby rozpocząć proces logowania! Zielona dioda LED będzie świecić w sposób ciągły za każdym razem, gdy urządzenie nie będzie w stanie odebrać sygnału, na przykład w tunelu lub w większości budynków. Aby wyłączyć urządzenie, przytrzymaj przycisk zasilania przez 3 sekundy, wszystkie światła włączą się, a następnie urządzenie wyłączy się. Wątpię, czy istnieje prostsza jednostka w obsłudze. Pasek na rękę jest w porządku, ale zmienię go na metalowy karabińczyk i pasek, aby nie pękł na szlaku. Przyciski są łatwe do naciśnięcia i mają dobrze reagujące „kliknięcie”.
Dodatkowa operacja obejmuje zmianę częstotliwości i rejestrowanych danych. Po wyjęciu z pudełka urządzenie będzie zapisywać wszystkie informacje co sekundę. Pozwala to na około 72 godziny pracy, zanim pamięć zostanie zapełniona. W przypadku rejestrowania tylko podstawowych informacji i tylko co 10 sekund (najdłuższy możliwy do wybrania interwał) rejestrowane jest 2880 godzin danych.
Zabrałem urządzenie ze sobą na wycieczkę po uroczym Clinton w stanie Waszyngton, aby zobaczyć, jak dokładne są odczyty. Większość miejsc była wolna od drzew, ale po pierwszych zdjęciach jednostka znajdowała się na środkowej konsoli mojej ciężarówki. Po godzinie jazdy udałem się do domu, aby sprawdzić poprawność zarejestrowanych informacji. W domu podłączyłem urządzenie do portu USB w moim komputerze i pojawiło się jako standardowy dysk wymienny o nazwie GPS Tracker. To raj dla tych, którzy zmagali się z innym sprzętem i sterownikami GPS. To nie może być prostsze i po prostu działa. Dane są zapisywane w formacie NMEA z innym plikiem dziennika tworzonym dla każdego użycia.
Do urządzenia dołączony jest darmowy program o nazwie AmodGPSTracker, który jest łatwy w użyciu. Najpierw skieruj go na zdjęcia (w aparacie lub pobrane za pomocą ulubionego programu do pobierania), a sprawdzi informacje Exif pod kątem daty i godziny. Następnie wskaż plik danych GPS, przechodząc do modułu GPS Tracker, a następnie odpowiedniego pliku. Następnie oznacza wszystkie zdjęcia odpowiednimi informacjami. Jest przycisk do przeglądania zdjęć na Mapie Google oraz przycisk do zapisywania oznaczone zdjęcia. Wreszcie jest przycisk do synchronizacji czasu między aparatem a danymi GPS. Jest to bardzo ważny krok, aby upewnić się, że obrazy są poprawnie zsynchronizowane. Aby to osiągnąć, po prostu wpisz czas, w którym kamera aktualnie pokazuje, a program zajmie się resztą!
Teraz, gdy zdjęcia są oznaczone geotagami, zobaczmy, jak dokładna jest jednostka. Aktualne dane z testu można znaleźć na tej stronie Smugmug. Z własnego doświadczenia, gdy urządzenie zapisuje punkt trasy co 10 sekund, powiedziałbym, że jest bardzo dokładny w mojej lokalizacji (otwarte niebo, dość płaski teren). Niektóre geotagi znajdowały się dokładnie na miejscu lub w promieniu 10 stóp. Przykład można znaleźć po lewej stronie (kliknij obraz, aby powiększyć). Jednostka znajdowała się na masce mojej ciężarówki prawie dokładnie w tym samym miejscu, które było zwrócone na wschód, aby zrobić zdjęcie promu.
Za moje pieniądze rejestrator danych GPS Amod AGL 3080 jest tak prosty i użyteczny, jak tylko się da. Zdam relację po nepalskim trekingu, gdzie codziennie będzie testowana wytrzymałość. Na razie małe, nieszkodliwe urządzenie działa zgodnie z reklamą i przedstawia łatwą, bezproblemową metodę geotagowania zdjęć podczas podróży lub po prostu w mieście.
Peter jest zapalonym fotografem, który lubi podróżować, robić portrety i fotografować dziką przyrodę. Blog podróżniczy o jego przeszłych i obecnych szaleństwach można znaleźć pod adresem Przygody Carey .