Projekt BeetleCam

Anonim

Jako fotografowie przyrody nieustannie staramy się robić niezwykłe i oryginalne zdjęcia naszych obiektów. W ostatnich latach oznaczało to ciągłe wydłużanie się, ponieważ coraz więcej fotografów wciąż przekracza granice dzięki fantastycznym zdjęciom.

Rok temu w naszym małym garażu w Londynie rozpoczęliśmy pracę nad ambitnym projektem fotografowania afrykańskiej przyrody z wyjątkowej perspektywy. Chcieliśmy zbliżyć nasz aparat do niebezpiecznych i nieprzewidywalnych dzikich zwierząt i sfotografować je szerokokątnym obiektywem. Zarezerwowaliśmy bilety lotnicze do Tanzanii i mieliśmy kilka miesięcy na zaprojektowanie, zbudowanie i przetestowanie urządzenia, które pozwoliłoby nam zrealizować ten cel.

Tradycyjnie tego rodzaju zdjęcia były robione przy użyciu pułapek - stacjonarnych kamer uruchamianych, gdy zwierzę przerywa niewidzialną wiązkę podczerwieni. Problem z tą metodą polega na tym, że wymaga dużo czasu, cierpliwości i szczęścia. Chcieliśmy czegoś bardziej aktywnego i tak powstał BeetleCam; lustrzanka cyfrowa zamontowana na górze wózka zdalnego sterowania z napędem na cztery koła.

Zaprojektowanie BeetleCam wiązało się z kilkoma wyzwaniami. Pojazd musiał być w stanie przemierzać nierówny afrykański teren z dużym ładunkiem aparatu, obiektywu i lamp błyskowych. Musiał być niezawodny w trudnym, zapylonym środowisku i musiał działać przez długi czas bez ładowania. Idealnie byłoby, gdyby zrobił to wszystko, pozostając niewidzialnym i zakamuflowanym.

Dzięki kilku udoskonaleniom i przeprojektowaniom BeetleCam został dopracowany w solidne, odporne i nieco schizofreniczne urządzenie zdolne do okresów świetności, przeplatane dziwnym okresem niezamawianego autopilota. Zdecydowaliśmy, że to wystarczy.

Umieściliśmy naszego zaufanego Canona EOS 400D na górnej części podwozia pojazdu i skonstruowaliśmy dzielony przewód lampy błyskowej ETTL, który pozwolił aparatowi kontrolować moc dwóch błysków w zależności od warunków oświetleniowych (byłoby to ważne dla wypełnienia cieni rzucanych przez jasny Afrykanin słońce). Na kilka dni przed naszym wyjazdem BeetleCam był gotowy do wypuszczenia na wolność!

Naszym głównym celem był Park Narodowy Katavi, spokojny i odległy park w południowo-zachodniej Tanzanii. Nie mieliśmy wielkich nadziei na triumfalny powrót do Wielkiej Brytanii; szanse, że BeetleCam zostanie stratowany, poturbowany lub nieumyślnie wrzucony do rzeki, wydawały się dość wysokie. Pierwszego dnia czule poklepaliśmy naszego 400D i pożegnaliśmy się.

Pomyśleliśmy, że słonie będą dość prostym tematem na pierwszą wycieczkę BeetleCam. Myliliśmy się. Szybko dowiedzieliśmy się, że słonie obawiają się nieznanych przedmiotów, a ze względu na ich bardzo wrażliwy słuch są prawie niemożliwe do podkradania się. Ostatecznie opracowaliśmy technikę, która polegała na ustawieniu kamery dobrze przed słoniem, a następnie czekaniu, aż zbliży się w swoim czasie. Dzięki tej technice odnieśliśmy wielki sukces w dalszej części podróży i udało nam się uzyskać niesamowite zdjęcia tych wspaniałych stworzeń.

Po zrobieniu pierwszych zdjęć słoni ogarnął nas optymizm i postanowiliśmy uczynić z lwów naszym drugim tematem. Z perspektywy czasu był to głupi pomysł; BeetleCam został szybko poturbowany i zabrany do buszu. Nastąpiła długa misja naprawcza i mieliśmy ogromne szczęście, że udało nam się odzyskać nienaruszoną kartę pamięci ze zniekształconego korpusu Canona 400D. Pobierając obrazy, z radością stwierdziliśmy, że BeetleCam znakomicie wywiązał się ze swojego zadania i otrzymaliśmy wspaniałą serię zdjęć z tego spotkania.

Co ciekawe, chociaż 400D doznał nieodwracalnych uszkodzeń, reszta BeetleCam okazała się bardzo odporna i dzięki kilku kawałkom sznurka i kawałków drewna byliśmy w stanie go naprawić. Wymieniliśmy 400D na nasz jedyny dostępny aparat - Canon EOS 1D MK III. Oczywiście lwy były wyłączone z menu przez resztę podróży!

Ku naszemu zdziwieniu to drugie najniebezpieczniejsze zwierzę w Afryce okazało się najbardziej współpracującym tematem: notorycznie źle usposobiony Cape Buffalo. Dorosłe samce, które są zbyt stare, aby konkurować o samice, zbierają się razem i tworzą małe stada kawalerskie. Pomimo ich reputacji jako nieposłusznych i agresywnych, okazało się, że te stare bestie nie przejmowały się małym robotem, a niektóre nawet wykazywały niewielką ciekawość!

Po powrocie do Wielkiej Brytanii byliśmy podekscytowani zdjęciami, które udało nam się wykonać w ciągu dwóch tygodni w terenie. Rozpoczęliśmy już pracę nad BeetleCam Mk II i planujemy wrócić do Afryki tego lata, aby zrobić więcej zdjęć.

Jeśli chcesz zobaczyć klipy wideo BeetleCam w akcji i więcej powstałych zdjęć, odwiedź naszą stronę internetową pod adresem http://blog.burrard-lucas.com/beetlecam/.