Rok 2010 dobiega końca! Mniej więcej w tym samym czasie w zeszłym roku ponad 100 naszych wspaniałych czytelników odpowiedziało na wyzwanie prowadzenia Projektu 365. Gdy strony znikają z kalendarza, chciałem sprawdzić i zobaczyć, jak sobie radzicie.
Czy straciłeś gaz w ciągu pierwszych kilku dni? Czy udało Ci się przetrwać styczeń? Czy z biegiem czasu było ci to łatwiejsze, czy trudniejsze?
W tym miejscu wpisu autor nieśmiało przyznaje się do własnego braku realizacji projektu. Tak, wiem, że w zeszłym roku pisałem o rozpoczęciu projektu i podobnie jak wielu tutaj, miałem najlepsze intencje. Podobał mi się pomysł zmuszania się do codziennego chwytania aparatu i fotografowania fragmentu świata, którym chciałbym się podzielić. Ale kiedy guma dotknęła drogi, wymyśliłem kilka wymówek. To było czasochłonne. Mój komputer działa wolno. Nie jestem UCZUCIE to dziś. Przesyłanie zdjęć nie jest łatwe. Bla, bla, bla. Chociaż udało mi się codziennie publikować zdjęcie na mojej stronie, nie mogłem sprostać wyzwaniu, jakim było codzienne robienie zdjęć.
Jakie były Twoje doświadczenia z Project 365 (niezależnie od tego, czy zacząłeś go w Nowy Rok 2010)? Czy jest jakaś mądra rada, którą chciałbyś przekazać reszcie z nas rozważających tegoroczny projekt?
I jak najbardziej, udostępnij link do swoich wyników w sekcji komentarzy poniżej!