Jak fotografować w ujemnych temperaturach i utrzymywać w cieple ręce

Anonim

Poniższy post o fotografii zimowej przesłany przez Matthew G. Monroe.

Dla tych z nas, którzy mieszkają na półkuli północnej Ziemi, zima nie dobiegnie końca - oficjalnie - przez kolejne dwa tygodnie.

Dla tych z nas, którzy mieszkają na północ od 45 równoleżnika, zima nie dobiegnie końca - realistycznie - przez co najmniej kolejne półtora miesiąca.

Dla tych z nas, którzy mają dość tej całej transakcji - zwłaszcza długich nocy oraz ciągłego zimna i wilgoci - cóż, naprawdę nie widać natychmiastowej ulgi. Być może wyprawa do najpiękniejszych części półkuli południowej (Mmmmmm… Australia) zapewni szybkie i łatwe wyleczenie z zimowej bluesa. Niestety - przynajmniej w moim gospodarstwie domowym - żadne loty nie zostały zarezerwowane.

Ja, będąc mocno zakorzenionym na półkuli północnej (i mieszkając zaledwie 27 mil na północ od 45 równoleżnika), jestem trochę pogodzony z faktem, że prawie wszystkie zdjęcia plenerowe, które robię w okolicy, będą wymagały umieścić w mniej niż idealnych warunkach - przynajmniej przez następne półtora miesiąca. Zaufaj mi, spędziłem już więcej niż wystarczająco dużo czasu w styczniu i lutym, odmrażając sobie tyłek podczas robienia zdjęć na zewnątrz, i nie czekam z niecierpliwością na następne czterdzieści pięć dni…

Z drugiej strony, bez względu na to, jak zimno jest na zewnątrz (i bez względu na to, która część mojej lewej i / lub prawej tylnej ćwiartki powoli kończy się jako zamarznięty tyłek), prawie zawsze udaje mi się pracować na zewnątrz - robiąc zdjęcia i odrywając - z ciepłymi i upieczonymi dłońmi.

Naprawdę?

Tak… I nie ma w tym żadnego prawdziwego sekretu… Właściwie muszę przyznać, że to całkiem oczywiste. Utrzymuję ręce w cieple i cieple, nosząc najgrubsze i najcięższe rękawiczki, jakie mogę znaleźć.

Ale czy rękawiczki nie przeszkadzają mi w obsłudze aparatu?

Hmmmm… Do pewnego stopnia… Ale nawet z najgrubszym zestawem rękawiczek, jakie mam, nadal mogę operować pierścieniem zmiany ogniskowej we wszystkich moich obiektywach. Moje pokrętła przysłony i czasu otwarcia migawki również mogą być obsługiwane (fotografuję aparatem Nikon D200) w rękawiczkach. Jedyne, czego nie potrafię dobrze operować nosząc grube i ciężkie rękawiczki, to - niestety - najważniejsza rzecz w moim aparacie…

Spust migawki.

Na szczęście istnieje obejście, które jest po prostu uderzająco proste, a także pozwala na doskonałe działanie autofokusa.

Mój sekret robienia zdjęć na mrozie - wszystko w rękawiczkach i utrzymywaniu ciepła w dłoniach to…

Używam kabla spustu migawki.

Mówiąc dokładniej, kiedy pracuję na zewnątrz, a temperatura jest na granicy mrozu (w zasadzie wszystko, co jest zimniejsze niż 15 stopni Fahrenheita), po prostu umieszczam kabel wyzwalający kamerę (znany również jako „kabel spustu migawki” lub „kabel pilota”) wewnątrz rękawicy mojej „ręki wyzwalającej”, a następnie po prostu oprzyj jeden z moich rozgrzanych ciepłych palców na przycisku migawki kabla. Mogę wtedy wstępnie ustawić ostrość mojego aparatu, przytrzymując spust migawki do połowy (zakładając, że jestem w trybie autofokusa) i mogę wyzwolić aparat przez - cóż - wyzwolenie aparatu. Druga ręka (również w rękawiczce) podpiera aparat i reguluje ogniskową obiektywu. Piękno tej techniki polega na tym, że moje dłonie zawsze są przyjemne i ciepłe wewnątrz pary rękawiczek - co z pewnością przewyższa alternatywę. Zaufaj mi w tej sprawie, odmrożenie naprawdę, naprawdę jest do bani.

Czy noszę kiedykolwiek rękawiczki (lub chodzę gołymi rękami) zamiast nosić rękawiczki? Jasne… Kiedy temperatura przekracza 20 stopni Fahrenheita i nie ma silnego wiatru - w przeciwnym razie staram się cały czas trzymać obie ręce w rękawicach z jednym palcem.

P.S .: 20 stopni Fahrenheita to mniej więcej minus 6,6 stopnia Celsjusza; 15 stopni Fahrenheita to około minus 9,4 stopnia Celsjusza.

Przeczytaj więcej o pracy Matthew na jego blogu.