Ostatni romans z filmem

Anonim

W tym poście Kim Brebach z Get the Picture opowiada o swoim ostatnim doświadczeniu z fotografią filmową.

Dziesięć lat po tym, jak płyty CD stały się normą w odtwarzaniu muzyki, wielu miłośników muzyki spierało się, aż krowy wróciły do ​​domu, że dźwięk winyli jest lepszy, trzaski, trzaski i tak dalej. Było tylko kwestią czasu, zanim sprzęt do konwersji sygnału analogowego na cyfrowy z większą liczbą bitów i sprytem uciszył te głosy.

Jeszcze kilka lat temu wielu fotografów argumentowało, że fotografia cyfrowa nigdy nie dorówna filmowi. Po raz kolejny była to tylko kwestia czasu, a raczej większej liczby bitów, większych sensorów, większej liczby pikseli i lepszego firmware'u. Kodak przestał kręcić filmy w tym roku, ale kilku profesjonalnych strzelców twierdzi, że technologia cyfrowa pozbawiła fotografii magię i że nawet małpa może robić świetne zdjęcia dzisiejszymi trybami „wyceluj i pędź”.

Niestety, my, małpy, będziemy musieli trochę poczekać, zanim naprawdę inteligentny sprzęt stanie się przystępny cenowo, taki, który kładzie kres debacie między filmem a cyfrą - na przykład Nikon D700. Ponad 3000 USD. Canon 5D MKII - ta sama umowa. Chcesz 24 megapiksele? Przygotuj się na prawie trzykrotne zapłacenie tej kwoty, chyba że zdecydujesz się na A900 firmy Sony, czyli Forda wśród Ferrari. Nadal mówimy o ponad 4-5 kawałkach.

Nowy układ

Wraz z nimi pojawia się Ken Rockwell, ekspert firmy Nikon, który żyje z pisania kontrowersyjnych recenzji i opinii. Kiedy kilka miesięcy temu firma Nikon wypuściła aparat D3x z ceną 8 000 USD, Ken powiedział: to wszystko, wracam do filmowania. Dlaczego? Ponieważ w każdej chwili mogę uzyskać 25 megapikseli z aparatu na kliszę 35 mm z dobrym obiektywem. Po zeskanowaniu i zdigitalizowaniu filmu mogę edytować pliki na komputerze Mac, tak jak cyfrowe.

Ken Rockwell twierdzi, że Costco w San Diego skanuje jego filmy i digitalizuje je na CD w ciągu godziny, podczas gdy on cieszy się spokojnym lunchem. Sposób, w jaki to mówi, kosztuje prawie nic, a Ty odchodzisz z płytą CD pełną pięknie ostrych 25-megapikselowych skanów. Kilka miejsc w Sydney oferuje skanowanie klisz 35 mm, a w niektórych ich podstawowa działalność polega na przywracaniu starych kolekcji slajdów i przenoszeniu ich na płyty DVD.

Nie marnowałem czasu i kupiłem prawie nowy Nikon F80 za 150 USD na eBayu oraz kilka tanich używanych obiektywów - 28-80 mm i 70-210 mm - za 250 dolarów za parę plus składana reszta. Te tanie obiektywy słyną z robienia ostrzejszych zdjęć, niż mają do tego prawo. Miałem już obiektyw stałoogniskowy 50 mm f / 1.8, świetny obiektyw, ale kiepski wybór dla mojego Nikona D40, ponieważ nie może on ustawiać autofokusa na tym aparacie. A w D40 ten obiektyw działa jak 75 mm.

Informacje o czujnikach cyfrowych w 200 słowach

Wczesne czujniki cyfrowe były strasznie drogie, więc twórcy lustrzanek cyfrowych zdecydowali się na matryce o rozmiarze APS-C mniejsze niż połowa klatki filmu 35 mm. Mały rozmiar czujnika wczesnych lustrzanek cyfrowych źle wpływał na kąty obiektywu filmowego i przycinał ich pole widzenia, dlatego obiektyw 50 mm, o którym wspomniałem powyżej, działa jak obiektyw 75 mm w moim D40 z matrycą APS-C. Zjawisko to jest określane jako „współczynnik przycięcia”, który działa podobnie do „funkcji” „zoomu cyfrowego” w kieszonkowych aparatach cyfrowych.

Aby wyprostować te skrzywienie optyczne, producenci aparatów musieli wyprodukować nowe obiektywy pasujące do mniejszych czujników. Zamiast przyznać, że niepotrzebnie skomplikowali nasze cyfrowe życie, twierdzili, że nowe obiektywy zostały „zoptymalizowane pod kątem cyfrowych” aparatów. Gdy tylko wyprodukowali wiele nowych obiektywów do lustrzanek cyfrowych, matryce stały się na tyle tanie, że można było produkować aparaty z „pełnoklatkowymi” matrycami 36 x 24 mm 12–25 megapikseli (zwanymi FX w Nikonie w porównaniu z APS-C w rozmiarze DX). Działały dobrze ze wszystkimi starymi obiektywami filmowymi, ponieważ 36 x 24 to rozmiar ramki 35 mm (tak zwane, ponieważ folia ma szerokość 35 mm).

Pełna klatka tanio

Teraz możesz dostrzec atrakcyjność mojego rozwiązania na kliszę 35 mm za 400 USD: jest pełnoklatkowy i zapewnia rozdzielczość odpowiadającą 25 megapikselom na kliszy profesjonalnej. A ten Nikon F80 to najwyższej klasy lustrzanka jednoobiektywowa ze wspaniałym korpusem, panoramicznym wizjerem i spustem migawki, który wydaje się bardziej zmysłowy niż ma do tego prawo urządzenie mechaniczne. Elementy sterujące i funkcje są znane z cyfrowych Nikonów, a pomiar i autofokus są takie same.

Krótko mówiąc, F80 wygląda i działa tak bardzo jak D80, że ciągle szukasz ekranu z tyłu, aby sprawdzić swoje ujęcia. Film nadal ma ograniczenia, ale jest łatwiejszy niż kiedyś: kiedy dojdziesz do końca rolki, F80 poinformuje Cię o tym na górnym ekranie i natychmiast przewinie do tyłu. Otwórz tylną część, aby wyjąć rolkę, połóż nową rolkę, zamknij drzwi F80 podaje folię do nawijarki i przekazuje ją do pierwszej ramy.

Łów

Fotografowanie jest łatwe i przyjemne, a siatka w wizjerze pomaga utrzymać równowagę. Zrobiłem kilka rolek w mgnieniu oka i nie mogę się doczekać wyników. Ach, romans filmu, tajemnice, które nie zostaną ujawnione, dopóki nie przejdą przez ciemnię.

Centrum Teds Camera Store było moim pierwszym przystankiem. Odstawiasz film i godzinę później odbierzesz płytę CD, za 12,95 $. Jest to zbliżone do modelu Costco KR. Kiedy spojrzałem na zeskanowane pliki na moim 24-calowym ekranie w domu, doznałem wielkiego szoku. Brakowało ostrości i jak widać na zdjęciu po prawej, kolory były podejrzane. Michael radził sobie znacznie lepiej ze swoimi farbami i pędzlami, starą technologią, ale skuteczną we właściwych rękach.

Wracając do Kena Rockwella, guru. W jego artykule napisano, że najlepiej użyć folii do slajdów, a ja użyłem folii do druku Fuji Superia Reala. Poszedłem do specjalistycznego punktu fotograficznego w Artarmon, gdzie trzymali film w lodówkach i kupiłem kilka rolek Fuji Velvia i Provia po blisko 30 dolarów za sztukę. Zacząłem doceniać ekonomię cyfryzacji. Zrobiłem więcej zdjęć i zabrałem filmy do Teda, gdzie młody mężczyzna zmarszczył brwi. „To są slajdy” - powiedział. „Tak, wiem, w czym problem?” Potrząsnął głową. „Nie możemy ich przetworzyć w naszym minilabie - będziemy musieli je wysłać”.

Miałem już wątpliwości co do Teda i kiedy usłyszałem słowo Minilab, wzrosły. Wskoczyłem do sieci, szukałem bardziej odpowiedniego miejsca i znalazłem profesjonalne laboratorium w St Leonards. Klisza slajdów nie stanowiła problemu, ale cena wynosiła około 30 USD za film za wywołanie i skanowanie na płytę CD. Nie przeszkadzało mi to, że wyniki były ostre.

Niestety, na moim dużym ekranie w domu była to ta sama stara historia z futrzaną rozdzielczością i dziwnymi kolorami. Wróć do laboratorium, aby dowiedzieć się, co poszło nie tak. Okazało się, że używali również Minilaba Frontier - nic dziwnego, że zdjęcia wyglądały tak samo. W celu uzyskania wysokiej jakości skanów zasugerowali użycie dużego płaskiego skanera, który tworzy plik 500 MB z pojedynczej ramki za 50 USD. To było dalekie od modelu Costco Kena.

Inny obrót

Musiałem się upewnić, że nie był to operator ani kamera, więc kupiłem lupę i małe pudełko z oświetleniem za 100 dolarów, które pozwoliło mi sprawdzić filmy. Były ostre jak brzytwa, to była dobra wiadomość. Zła wiadomość była taka, że ​​minilaby były wszędzie. W końcu trafiłem na miejsce w Seaforth, którego właściciel powiedział, że skanowanie mojego filmu z rozdzielczością 4000 dpi powinno dać rezultaty, o których mi chodziło. Koszt był bliski 50 dolarów za rolkę, ale wróciła kolejna płyta CD z nieco ostrzejszymi, ale wciąż futrzastymi zdjęciami w kolorze.

Pierwsze i drugie przycięcie pochodzi z jednego ze zeskanowanych zdjęć, pierwsze przy 50%, drugie przy 100%. Nawet przy 50% skan jest rozmyty i pogarsza się, gdy osiągamy pełny rozmiar. Trzecie zdjęcie to wykadrowane w 100% zdjęcie zrobione moim aparatem Nikon D40; jest znacznie mniejszy, ponieważ 6-megapikselowy czujnik generuje mniejszy plik 3000 x 2000 pikseli i 3,7 MB. Z kolei zeskanowane zdjęcie to plik o wielkości 17 MB, 5444 x 3444 piksele (prawie 19 megapikseli). Najwyraźniej skanowanie w wyższej rozdzielczości generowało jedynie większe pliki.

Uciekając ode mnie

Mężczyzna zapytał mnie, co próbuję zrobić, i powiedziałem: uzyskaj ostateczną odpowiedź. Skanowanie najwyraźniej nie było tym. Zasugerował, że popracuję dalej na ścieżce analogowej i podał mi nazwę laboratorium, które może drukować bezpośrednio z filmu. Ciekawy pomysł, odsunięcie się od cyfrowego procesu dziury w celu uzyskania prawdziwszego porównania. Jednak było to bardzo podobne do gry w pokera, z kosztem „zobaczenia” ręki przeciwnika wznoszącej się do zawrotnych wysokości.

Znalazłem miejsce daleko na południe po drugiej stronie Sydney, które oferowało tradycyjny druk na kliszy. Wysłałem im kilka filmów do druku i poprosiłem o odbitki 6 × 4, które wróciły, wyglądając dość ostro, ale kolory były dość blade. To był Fuji Pro 160, znacznie bardziej neutralny film niż Velvia. Zamówiłem kilka odbitek w formacie A4, żeby się upewnić. Były ostre, a kolory poprawne na pastelowym końcu skali, ale odbitki, które wykonali z już opracowanej folii przezroczystej Velvia, były okropne. Najwyraźniej były to wydruki cyfrowe z plików cyfrowych. Widziałem już wystarczająco dużo z nich, aby rozpoznać te dziwne żółtka jaja, plastikowe błękity i zielenie groszku (patrz poniżej).

Czy więc było to warte wszystkich kłopotów i kosztów?

Prostą odpowiedzią jest: nie. Jeśli na zdjęciach są dodatkowe szczegóły, nie jest to widoczne na wydrukach A4. Niektóre odbitki wykonane z Fuji Pro 160 sugerują doskonałą ostrość, której nie widać w cyfrowych aparatach konsumenckich, ale jestem hojny. Wadą są jaśniejsze kolory niż w D40 ze wszystkimi ustawieniami na neutralne.
Mężczyzna z laboratorium na południu mówi, że zrobił wszystko, co w jego mocy, ale przyznaje, że obróbka filmu nie ma zbyt wielu opcji, nawet dla takiego sklepu jak jego. Żałuję, że on i wszyscy inni byli ze mną szczerzy i ostrzegli mnie, że jadę w ślepą uliczkę.

Istnieje kilka wyspecjalizowanych laboratoriów, które oferują skany o wiele wyższego kalibru - na przykład www.imagescience.com.au w Melbourne - ale koszt 12-50 $ za klatkę wyklucza te opcje dla wszystkich oprócz obsesyjnych profesjonalistów. Zajęło temu amatorowi wiele tygodni, zanim doszedł do punktu, w którym może dokonać porównania jabłek do jabłek między zdjęciami A4 wydrukowanymi przez laboratorium bezpośrednio z kliszy a zdjęciami A4 wydrukowanymi przeze mnie na urządzeniu wielofunkcyjnym HP C7280, które chwycił. za mniej niż 200 USD w wyczerpującej się wyprzedaży.

HP C7280 daje lepsze rezultaty, niż ma jakiekolwiek prawo, a Nikon D40 robi zdjęcia, które są o wiele lepsze niż cokolwiek, co widziałem w moim ostatnim romansie z filmem. To, że zarówno aparat, jak i drukarka są urządzeniami na poziomie konsumenckim, pokazuje, jak daleko zaszła technologia fotografii cyfrowej.

Mówi się, że film uchwyci oświetlone słońcem niebo, które nie jest tak silne, przynajmniej na kliszy drukowanej, i pozwala uzyskać odcienie skóry, które wyglądają realistycznie i unikają tego dziwnego różowego odcienia, który często dostają się w słońcu na zdjęciach cyfrowych. To niewielkie korzyści dla tych z nas, którzy nauczyli się obchodzić ograniczenia aparatów cyfrowych. Ogólnie rzecz biorąc, cyfrowe kolory są lepsze, a zdjęcia w słabym świetle są w innej klasie.

Zieloni są problemem w przypadku folii do druku i większym problemem w przypadku folii do slajdów, takich jak Velvia. Nawet blues może być wręcz okropny na Velvii, ponieważ zdjęcie po prawej pokazuje ten dziwny kolor (może to oczywiście być efekt digitalizacji). A zielenie na tym filmie mają tendencję do stawania się prawie czarne, gdy światło robi się trochę słabe. Widziałem to na kilku takich zdjęciach wykonanych wcześnie lub późno w ciągu dnia.

Podsumowując

Film to po prostu zbyt duży wysiłek, gdy tania lustrzanka cyfrowa tworzy wspaniałe zdjęcia, które można wydrukować w rozmiarze 75 × 50 cm, z dobrą ostrością i odwzorowaniem kolorów. Jeśli chodzi o wygodę, nie ma konkurencji. Możliwość zrobienia zdjęcia próbnego, aby sprawdzić, czy pomiar aparatu jest zgodny z kulą, jest dobrodziejstwem i błogosławieństwem, a możliwość robienia zdjęć, które można edytować i drukować na domowym komputerze, nadal wydaje się cudem.

Drugi korek to koszt. Jasne, możesz kupić dobrej jakości film do 10 dolarów za rolkę, jeśli rozejrzysz się, ale każdy film będzie kosztował od 10 do 15 USD na wywołanie, a każdy wydruk A4 będzie kosztował 15 USD. Porównaj to z około 1-2 USD za wydruk A4 na drukarce domowej i zerowym kosztem filmu lub wywołania.

Wydałem prawie 1000 dolarów na używany sprzęt, filmy i obróbkę. Obiektywy, które kupiłem, będą współpracować z pełnoklatkową lustrzanką cyfrową firmy Nikon, którą kupię pewnego dnia. W międzyczasie będzie mi brakowało aparatu Nikon F80 z jednego prostego powodu: to najlepszy korpus aparatu, jaki kiedykolwiek trzymałem w dłoniach, o idealnym rozmiarze, układzie i wadze. Jest to pełnoklatkowy aparat, który jest znacznie mniej mocny niż aparat D700 firmy Nikon, nie mówiąc już o D3. Konstrukcja firmy Nikon osiągnęła szczyt wraz z aparatem F80 na przełomie tysiącleci. Nikon powinien przyjrzeć się temu jeszcze raz.