Edycja zdjęć: kiedy robi się za dużo?

Spisie treści:

Anonim

Edycja zdjęć sama w sobie jest sztuką. To właśnie uczyniło legendarnych tak wielu wspaniałych fotografów. Zdolność do przekroczenia granic dwuwymiarowej reprezentacji trójwymiarowego świata, przypisania jej do rodzaju folii lub czujnika cyfrowego, a następnie i tylko wtedy, aby stworzyć obraz według własnych upodobań.

Rzeczywiście jest to sztuka, która rodzi pytanie - gdzie przebiega granica zbytniego montażu?

Podobnie jak sztuka i jak ją zdefiniować, odpowiedź nie jest prosta. Każdy z nas ma swoją interpretację, ale spójrzmy na niektóre parametry. Są trzy pytania, które możesz sobie zadać następnym razem, gdy zaczniesz edytować obrazy.

Jaki jest mój zamiar?

W czasach filmu trzeba było mieć zamiar. Nawet jeśli twoim zamiarem było „bałaganić i nauczyć się pewnych rzeczy”, zdałeś sobie sprawę, że ta nauka wiąże się z bezpośrednim kosztem. Kosztował folię, papier, roztwory chemiczne i czas - w dodatku pieniądze.

Teraz eksperymentowanie jest tak cholernie łatwe, że każdy dzieciak z iPhonem może to zrobić. Myślę, że to dobra rzecz. Eksperymentowanie jest istotną częścią ekspresji artystycznej i jest szczególnie ważne w przypadku edycji zdjęć.

Posiadanie intencji jest ważne w połączeniu z eksperymentowaniem, jeśli masz nadzieję na naukę, rozwój i postęp.

Zamiar informuje Cię, kiedy eksperyment posunął się za daleko, a wprowadzonych zmian jest za dużo. Intencja jest wspaniałym przewodnikiem, z dużą swobodą, jeśli go obdarzysz.

Moja sugestia jest taka, abyś miał zamiar eksperymentować z edycją. Wiedz, co masz nadzieję zyskać dzięki eksperymentom, i masz ogólny kierunek.

Czy pozostałem wierny swojej wizji?

Wizja jest tam, gdzie prowadzi Cię intencja. Wizja artystyczna pomaga wyznaczać granice w pracy, która jest często potrzebna, aby wszystko nie zamieniło się w chaos.

Może wizją fotografa portretowego jest przedstawienie każdego obiektu w stonowany sposób, z delikatnym oświetleniem i ostrymi szczegółami. Chcą pokazywać tę stronę każdego tematu, a to prowadzi do ich intencji, w kółko. To jest powtarzalne.

Jest to jedna z edycji, którą autor przyznaje, że była to zbyt duża edycja, nawet jeśli w tamtym czasie była zabawna.

Alternatywnie, być może jesteś fotografem krajobrazu, który wyobraża sobie, że Twoja praca jest prawdziwym odzwierciedleniem tego, czego doświadczyłeś, a nie jakimś wymyślnym „idealnym światem”. Wkładasz wysiłek w odtworzenie sceny, gdy jesteś z powrotem przy komputerze i wykorzystujesz narzędzia do realizacji swojej wizji końcowej.

Nie mając wizji tego, co chcesz wyprodukować, łatwo dać się zwieść syreni śpiewu naprawdę fajnych narzędzi do edycji, które ciągną Cię w stronę skał zrujnowanej edycji.

Czy to jest zrównoważone?

Nie chcę przez to powiedzieć, że każda sztuka, wszystkie wybrane przez Ciebie formy edycji muszą trwać wiecznie. Wszyscy przechodzimy przez fazy. Najbardziej uderzyło mnie to podczas niedawnej podróży do Barcelony i przeglądu prac Goi w ciągu dziesięcioleci, które malował.

Po pierwsze, były wczesne etapy kariery Goya, w których wymagał reprodukcji w stylu francuskim i włoskim. To były najważniejsze. Piękne portrety!

Później miał bardziej uproszczony styl. Wypełniony prostymi kolorami i luźniejszą interpretacją otaczającego go świata ze wszystkimi jego graczami.

W jednym z ostatnich pokoi były eksponaty „Czarnego okresu Goi”. Grafit, ciemne odcienie i tragiczne sceny z trudem. Nic podobnego do tego, co wcześniej produkował.

Większość z nas przechodzi przez okresy. Nie dyskwalifikuje to od razu żadnego z nich jako sztuki (w sensie edytorskim), ale daje nam dobre lustro.

Jesteśmy naszymi najostrzejszymi krytykami i tylko my możemy spojrzeć wstecz na pracę, którą wykonaliśmy rok, pięć lub dwadzieścia lat temu i uznać ją za sztukę lub nie. Jeśli zobaczymy styl, wątek, który przewija się przez wszystkie nasze prace, łatwo powiedzieć, że stworzyliśmy sztukę. Jednakże, jeśli dzięki dobremu czasowi i odległości odkryjemy, że coś, co uważaliśmy za kolana pszczoły, jest teraz, dla naszych bardziej doświadczonych oczu, śmieciami, możemy to odrzucić.

Przykładem jest szał HDR

Kilka lat temu, gdy fotografia cyfrowa zdobywała popularność, nastała moda na HDR. Był to czas, kiedy każdy mógł użyć określonej techniki, aby uzyskać tak zwane obrazy o wysokim zakresie dynamiki (HDR).

Dla niektórych było to zabawne odejście od ich normalnej rutyny. Inni postrzegali to jako szansę pokazania wszystkiego w scenie; może nie to samo, co ich oczy widziały, ale lepsze niż alternatywa.

Niektórym z nas kręciło się żołądek za każdym razem, gdy widzieliśmy jedno z tych zdjęć.

Był nowy i nowatorski. Co więcej, nie pasował do wizji wielu fotografów. Dziś trudno jest znaleźć jakiekolwiek przykłady tych wczesnych prób, które są wciąż reprodukowane. To nie było trwałe.

Chociaż przez chwilę było fajnie. Szczególnie dla tych, którym podobało się odejście od rzeczywistości.

Wyznałbym, że był to przypadek zbyt dużej edycji i że z tego powodu prawdopodobnie zginął.

Wniosek

Decyzja o tym, co nakazuje zbyt wiele edycji, jest subiektywna dla widza i jego doświadczenia, ale mam nadzieję, że pytania, które postawiłem powyżej, pomogą Ci w przyszłych przedsięwzięciach.

Nie jestem tutaj, aby oceniać twoją pracę lub mówić, że możesz się mylić. Ten głos i to, co oznacza dla ciebie twoja sztuka, musi pochodzić z twojego wnętrza.

Rozwiń swoją wizję. Pozostań wierny temu. Skoncentruj na tym swój zamiar. Wtedy nie będziesz musiał się martwić, jeśli posunąłeś się za daleko w swojej pracy edycyjnej.