Terapia aparatem: jak fotografia ponownie dała mi nadzieję

Anonim

Poniżej znajduje się czytnik dPS - Shaun. Zaczęło się od e-maila do mnie od niego - jednak był tak potężny, że przekonałem go, by pozwolił nam opublikować go jako posta. Mam nadzieję, że może kiedyś też pozwoli mi przekonać go do udostępnienia kilku swoich zdjęć! Udostępnij to! - Darren

Historia Shauna

W czerwcu 2009 roku uległem poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego zapadłem na kilka tygodni w śpiączkę i nie mogłem chodzić ani używać lewej ręki. Lista urazów, które mam, jest dłuższa, niż mogę tutaj umieścić, dlatego ostatnie 2 lata mojego życia spędziłem w dużej mierze w szpitalu lub ośrodkach rehabilitacyjnych.

Wiele z mojego poprzedniego życia to odległe wspomnienia - rzeczy, które zwykłem brać za pewnik i robiłem bez zastanowienia, wymagają godzin wysiłku, aby osiągnąć, przyjaźnie się zmieniły, ponieważ stałem się zależny od innych, aby przetrwać i przez długi czas żyłem bez wiele nadzieja. Depresja stała się stanem, w którym żyłem 24/7.

Terapia aparatem

Około 6 miesięcy temu, w ramach rehabilitacji, mój terapeuta zasugerował, abym spróbował wprowadzić do swojego życia coś kreatywnego. Myślę, że po prostu próbował zmusić mnie do wymyślenia czegoś poza moją sytuacją. Zaproponował malowanie, ale przy okazji wspomniał o innym pacjencie, który zajął się fotografią.

Będąc technikiem (w moim poprzednim życiu) spodobał mi się pomysł zdobycia aparatu i po wielu badaniach kupiłem mały aparat formatu 4/3 (Panasonic GF1). Chciałem lustrzanki cyfrowej, ale ze względu na ich rozmiar i ograniczony ruch (wszystko robię jedną ręką) wybrałem lżejszy i mniejszy aparat.

Spędziłem też mnóstwo czasu w Twojej witrynie od momentu zakupu aparatu. Nie robiłem wcześniej zdjęć, ale dPS wiele mnie nauczył!

W ciągu ostatnich 6 miesięcy moje życie bardzo się zmieniło. Fizycznie trochę się poprawiam - chociaż wciąż żyję na wózku inwalidzkim i jestem bardzo ograniczony w moich ruchach - ale emocjonalnie jestem innym facetem i wiele z tego jest wynikiem fotografii.

Moje wyzwania fotograficzne

Na zdjęciu: fotograf używający „Mount Mover”

Jest wiele wyzwań, aby zrobić dla mnie proste zdjęcie. Na przykład:

  • Dotarcie do miejsca, aby sfotografować, może być trudne - lubię fotografię uliczną i krajobrazy, a większość mojego życia ogranicza się do mojego małego mieszkania lub ośrodków rehabilitacyjnych.
  • Trzymanie aparatu nieruchomo - skończyło się na tym, że otrzymałem mały statyw przyspawany przez znajomego do mojego wózka inwalidzkiego, co bardzo mi pomogło. Teraz moja kamera jest przede mną zawsze, gdy siedzę na krześle. Od tamtej pory znalazłem specjalne mocowania do wózków inwalidzkich i właśnie zamówiłem jeden (Mount Mover) - to również pozwoli mi rozważyć lustrzankę cyfrową.
  • Po prostu robię zdjęcie - kiedy wychodzę z innymi fotografami, zauważam, że są w stanie zrobić wiele zdjęć z różnych ujęć i kompozycji, których nie jestem w stanie zrobić.

Jak fotografia daje mi nadzieję

Jednak pomimo wyzwań fotografia przywróciła mi życie. Stało się to bardzo terapeutyczną rzeczą.

  • Daje mi do myślenia, co nie jest związane z moim bólem czy kontuzjami.
  • Daje mi motywację do powrotu do zdrowia.
  • Wyciąga mnie z samotnego siedzenia w moim mieszkaniu.
  • Dał mi marzenia na przyszłość.
  • Dało mi to społeczną interakcję z innymi fotografami (online i w prawdziwym życiu).

Moje zdjęcia nie są tak genialne pod względem technicznym, jak wielu twoich autorów - ale nie o to mi chodzi w fotografii. Dla mnie to część wyzdrowienia i celebrowania życia, coś, o czym nigdy nie myślałem, że zrobię to ponownie.

Porada dla zdolnych fotografów

Jedną „wskazówką”, którą chciałbym dać innym fotografom, jest „ZWOLNIJ”. Jedną z zalet życia moim życiem jest to, że nic nie dzieje się szybko. W rezultacie widzę o wiele więcej, niż myślę, że wielu innych fotografów. Jestem też zmuszony rozważyć każdy element mojego ujęcia - kompozycję, światło, ustawienia itp.

Widzę wielu fotografów ścigających się, aby zrobić swoje zdjęcia. Nie zważając na to, co widzą, po prostu bardzo szybko robią stos zdjęć i pędzą do następnej lokalizacji. Podejrzewam, że wielu fotografów mogłoby się wiele nauczyć, zwalniając.

Jeśli masz historię (dużą lub małą) o tym, jak fotografia dała Ci nadzieję, Z przyjemnością usłyszymy ją w komentarzach poniżej.